środa, 29 lipca 2015

Nie przestanę cię kochać (część 1) - Rozdział 25.



Rozdział 25.
Tydzień później…
Codziennie siedziałem przed komputerem rozmawiając z ukochanym.
Znowu włączyłem maszynę i od razu do mnie zadzwonił.
Odebrałem.
 ~ Cześć! – pomachał do kamerki.
 - Hej.
 ~ Uwierzysz? Ciocia bardzo się zmieniła od wyjazdu. Teraz to ona rządzi w domu – zaśmiał się.
 - O! A wujek?
Ułożyłem się wygodnej i skupiłem na słowach Marka.
 ~ Boi się jej sprzeciwić – wyszczerzył się.
 - Ha, ha, ha! … Właśnie! – aż podskoczyłem z wrażenia.
Jak mogłem zapomnieć???
 ~ Co? – przekręcił głowę na bok jak szczeniaczek.
Trochę się zapatrzyłem, lecz zaraz wróciłem do świta żywych.
 - Pamiętasz Kacpra?
 ~ Jak mógłbym zapomnieć? Taka atrakcja i ta bezcenna mina… - rozmarzył się i wybuchnął śmiechem.
Atrakcja… Pff…
 - Ta… Więc: przez ostatni tydzień w szkole dziwnie na mnie patrzył, a w miarę możliwości, chyba, unikał.
 ~ Cóż…
 - Nie przerywaj!
 ~ OK, OK. – Podniósł ręce w geście obronnym.
 - Wczoraj wieczorem musiałem iść do sklepu i wracałem na skróty przez park. Zgadnij kogo widziałem? Kacpra! Ale z kim? Z chłopakiem. I co robili? Całowali się!
 ~ Żartujesz??? – Pokręciłem głową jasno dając mu do zrozumienia, że to prawda. – Wow… Hm… Powiedzmy, że mu pomogłem odkryć prawdziwego siebie.
 - Jasne – uśmiechnąłem się.
Siedzieliśmy (leżeliśmy) chwilę w ciszy patrząc na siebie.
 ~ Kurwa. – Chłopak schował głowę okazując swoje załamanie.
 - Kochanie, co się stało? – przestraszyłem się.
 ~ Eh… Co roku na zakończenie robię coś… wyjątkowego, tak żeby mnie zapamiętali, a w tym nic! Wujek tak mnie pośpieszał z wyjazdem tak, że nawet gdybym pamiętał to nie zdążyłbym. Nie będę już miał takiej okazji, bo nie dość, że skończyłem gimnazjum to jeszcze wyjechałem do innego kraju! Super!
 - Nie przejmuj się… - próbowałem wymyśleć jakieś pocieszenie. – Wiem! – Pewnie gdyby to była kreskówka to nad moją głową wyskoczyłaby żarówka. - W tym roku zrobiłeś coś czego nikt by się po tobie nie spodziewał - nic.
 ~ Ale… No w sumie… - delikatnie się uśmiechnął.
Odwzajemniłem ten gest. Znowu zapadła cisza.
Tak bardzo chciałem, żeby był obok, a nie tyyyle kilometrów ode mnie. Poczułem jak łzy cisną mi się do oczu.
Oby nie zauważył, Oby nie zauważył…
 ~ Ej! Czy ja dobrze widzę? – Nosz… - Wspaniały, optymista, pomocny, służący dobrą radą Marcin Gałązka, płacze??? Ha! – Uśmiechnął się chytrze.
Westchnąłem.
 - Tęsknie…
 ~ Nie oszukuj przecież… Co? Przyznajesz się? – Kiwnąłem głową. – Eh.. Ja też… - Oparł głowę na dłoni i zamyślił się. - Wiem! Przyjedź do mnie. Są wakacje, będziemy mieć dużo czasu.
 - A kasa? Nie lata się za darmo.
 ~ Nie masz? Mogę się dołożyć.
 - Mam, mam, ale zbieram na samochód. Im szybciej zacznę tym więcej uzbieram, a rodzice nie chcą mi kupić. I tak dużo wynegocjowałem, bo aż 50%. Czyli dołożą jeszcze raz tyle ile uzbieram. Trochę dla lepszego auta, a trochę żeby zrobić im na złość.
 ~ Dużo tego?
 - Parę milionów, wiesz? – prychnąłem. – Może z trzy tysiące. Na bilet starczy, ale mało mi zostanie. Mógłbym trochę wyciągnąć od babci lub cioci, ale nie wiem, czy by starczyło.
 ~ Ja mam trochę to też ci dam.
 - Ale… - próbowałem protestować.
 ~ Chcesz przyjechać? – przerwał. Kiwnąłem głową. – To nie marudź. Załatwiaj pieniądze, swoje przekażę ci na miejscu.
 - Marek…
 ~ No? – Zrobił minę jakby myślał, że znowu coś mi nie będzie pasować.
 - Kocham cię – uśmiechnąłem się.
 ~ Ja ciebie też. – Ułożył dłonie na wzór serca.
 - To ja kończę.
 ~ Ej!
 - Muszę upiec ciastka. – Rozłożyłem ręce.
 ~ Ty? – Założył ramiona na piersi. – Marna wymówka.
 - W prezencie dla babci – westchnąłem. – Zaniosę jej i może prędzej wyciągnę kasę. Więcej wiary we mnie.
 ~ OK, OK. Pa! – Pomachał do kamerki.
 - Pa!
Zapatrzyłem się na niego i dopiero po czasie rozłączył się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz