środa, 29 lipca 2015

Nie przestanę cie kochać (część 1) - Rozdział 21.



Rozdział 21.
 - Kocham cię – wyszeptałem.
Warto było pocierpieć dla tej chwili.
Odsunął się trochę i ujął moją twarz w dłonie.
 - Ja ciebie też – znowu mnie pocałował – i nigdy nie przestanę.
 - Nie powinieneś się bać powiedzieć mi to wcześniej. Niezależne od tego, czy bym cię kochał po przyjacielsku,  czy tak jak teraz, to nigdy bym cię nie odtrącił. Wiem, że nie powinienem to mówić, bo również nie umiałem tego wyznać, ale nie zachowałem się tak.
 - Wiem, przepraszam. – Opuścił głowę. – Wolałem to, aniżeli byś się mnie brzydził.
 - Takiego pięknego chłopaka?
Delikatnie, prawie niezauważalnie się zarumienił.
 - To dlatego się zgodziłeś udawać mojego...? – Kiwnąłem głową. – Jak długo czujesz do mnie coś więcej niż do przyjaciela? Ja od tamtej nocy, kiedy byłeś chory. Wtedy to zignorowałem, ale z czasem się nasiliło. W końcu wpadłem na pomysł z tym denerwowaniem wujka. Za drugim razem się upewniłem. Bałem się tego i kiedy trudno mi było nawet z tobą rozmawiać postanowiłem to skończyć…
Westchnąłem i pogłaskałem go po policzku.
 - Ja nie wiem. – Uniósł brew zdziwiony. – Zacząłem się domyślać gdzieś po paru tygodniach naszej znajomości, z dnia na dzień byłem coraz bardziej pewny. Dużo na ten temat myślałem i dochodziłem do wniosków, że ja już czułem coś do ciebie wcześniej, lecz nie dostrzegłem tego, a kiedy zerwałeś ze mną zrozumiałem jak bardzo cię kocham. – Uśmiechnął się. – Dalej nie wierzę, że najprzystojniejszy chłopka na świecie jest mój.
  -Tylko. Właśnie! Skoro jesteśmy naprawdę parą to możemy odegrać jeszcze lepsze scenki żeby denerwować wujka.
 - Ja nie musiałem grać.
 - Nie tylko ty. – Cmoknął mnie i zszedł z moich kolan. – Ciekawe jak zareagują twoi rodzice...?
 - Ojciec będzie przeszczęśliwy. Kiedy przyznałem się do bycia Bi i to zaledwie wczoraj, chciał cię na mojego chłopaka. Matka ma mieszane uczucia, ale bardzo cię lubi więc chyba jest OK.
 - Ha, ha, ha! Serio?
Kiwnąłem głową.
Usłyszałem otwieranie drzwi wejściowych. Wstałem i podałem mu rękę.
 - Mamy okazję się przekonać.
Ujął moją dłoń i razem wyszliśmy do salonu, gdzie akurat byli rodzice.
 - Marek! – krzyknął tata uradowany. – Kolorowa papużka wróciła!
 - C-co? – zdziwił się.
 - Pogodziliście się? Jak się… O… Jesteście razem?
Podniosłem rękę, w której trzymałem tą chłopaka i szeroko się uśmiechnąłem.
 - Jednak? – westchnęła mama. – No cóż, lepszy taki zięć niż niewiadomo jaka lala.
 - Miło, że zmądrzałaś. – Ojciec cmoknął ją w policzek.
 - Nie martw się, na razie nie planujemy ślubu – próbowałem ją pocieszyć.
 - I tak by wam nie dali – powiedziała.
 - Teraz trzeba to zapieczętować pocałunkiem – tata uśmiechnął się chytrze zerkając na niepewną co do tego pomysłu żonę.
 - Myśli pan, że tego nie zrobiliśmy? – w końcu odezwał się Marek.
 - Racja… To może jeszcze raz? Z dedykacją dla Moniki?
Chłopak zarzucił ręce na moją szyję, stanął na palcach i wpił w usta. Objąłem  go nie pozostając biernym. Kiedy zaczęło brakować nam powietrza odsunęliśmy się od siebie, niechętnie. Odwróciłem się. Ojciec uśmiechał się, a matka zniknęła. Powiedziałem Markowi żeby zaczekał i poszedłem do pokoju rodziców. Tak jak myślałem, właśnie tam uciekła. Siedziała na łóżku.
 - Mamo, o co chodzi? – Kucnąłem przed nią.
 - Cieszę się, że masz kogoś kogo kochasz i on ciebie również, ale zrozum - to nie jest dla mnie łatwa sytuacja.
 - Przecież go lubisz.
 - No właśnie! Go, a nie JĄ. Jestem na ogół tolerancyjna, lecz nie dotyczyło to mojej rodziny. Chciałbym mieć wnuki, a z dwóch mężczyzn nie urodzi się dziecko.
 - Mówisz jakbym był homo. Spróbuj to zaakceptować. Nie masz wyboru.
 - Wiem – westchnęła. – Idź do niego… Powodzenia.
 - Dzięki – uśmiechnąłem się i wyszedłem.
Od razu zostałem przytulony. Pogłaskałem go po plecach.
 - Jest bardzo źle?
 - Nie, to tylko szok. Zobaczysz, jeszcze trochę i będzie ci mówić zięciu – zaśmiałem się.
 - Mi się przed ołtarz nie śpieszy.
 - Ciekawe jaki ksiądz udzieliłby ślubu gejom?
Prychnął i odsunął się. Wywróciłem oczami i cmoknąłem go w usta.
 - Lepiej?
Zamyślił się. Chwycił mnie za kołnierz i przyciągnął do dłuższego pocałunku.
 - Tak – uśmiechnął się uroczo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz