EPILOG
Pół roku później…
Wszystko się poukładało.
Magda urodziła ślicznego synka Karola
i razem z Markiem są szczęśliwymi rodzicami. Ślub był skromny tylko dla rodziny
i przyjaciół, ale trochę jak z bajki. Siostrzyczka wyglądałaby jak królewna, gdyby nie ten brzuch. Była niezadowolona, lecz to ona się upierała, iż chce wiosną, a nie zimą, gdy zimno wszędzie i błoto. Nie wiedziałem, że zwraca tyle
uwagi na wygląd. Ona nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać.
Mama i tata po prostu oszaleli na
punkcie małego wnuczka. Ciągle o nim gadają i cieszą się jakby nie wiem co się
stało, kiedy przyjeżdżają na trochę.
Leon poszedł do więzienia na 10 lat. Wolałbym
więcej, lecz nie będę się kłócił. Policja podejrzewa, że było więcej ofiar, ale nie udowodnili mu tego.
Jak zapewne zauważyliście, Aniołek
nie miał problemów przez swoją orientacje w rodzinie. Ba! Pani Klara podobno
wszystkiego się domyślała. Żałujcie, że nie widzieliście jego miny! Tak się
bał! Ha, ha, ha! Dopiero po paru dniach zdał sobie sprawę, iż w końcu
powiedziałem kocham cię! Ale tempo… Aha.
Zdał prawko i kupił samochód! Wreszcie…
No może Kamil nie miał kolorowo, ale
przeprowadził się do Filipa. Przedstawił mi go w końcu. Młody biznesmen, który
nie widzi świata poza swoim chłopakiem i zrobiłby dla niego wszystko.
Ja poszedłem na studia
psychologiczne. Adam się trochę śmiał z mojego wyboru, bo uznał, że to jest jak
z jakiegoś dramatu: najpierw ofiara, a później pomaga ludziom z podobnymi
problemami. Nie do końca miał rajcę, ale cóż… Przynajmniej mimo wszystko mnie
wspierał. Gdy mnie bardzo denerwował, mogłem się przyczepić, iż chce zostać
sędzią, a chciał zabić faceta. Po prostu
metody karania rodem średniowiecza!
Ogółem wszystko się ułożyło…
Przynajmniej na jakiś czas. Nie żebym wróżył komuś coś złego, ale moim zdaniem
jest zbyt idealnie by trwało wiecznie. Gdyby to nie była moja rodzina
i przyjaciele to bym powiedział, że mnie mdli od tej słodyczy. Na razie chcę
się cieszyć tym co mam.
KONIEC!
- No ile mam czekać! – Zostałem pozbawiony
laptopa.
- Oddaj!!! – Rzuciłem się na tą wredną osobę.
- A! – Ucieka?
Pff, przede mną się nie schowa. – Zostaw mnie!
Potknął się i upadł na mój biedny,
bezcenny komputer! Na szczęście wylądował na łóżku…
- Moje biedactwo!
- Bardzo… EJ!
Wziąłem ostrożnie na ręce maszynę i
zacząłem oglądać z każdej strony.
- Uff cały! A ty jeszcze raz tak zrobisz to
nie poja… - zostałem uciszony przez jego usta.
Od razu zacząłem oddawać ten
pocałunek. Niestety laptop zaczął mi się wbijać w brzuch.
- Hej! Zdrada?! – zerknąłem na niego.
- Ha, ha, ha! Chodź, bo się spóźnimy. – Wyciągnął
mnie siłą do samochodu.
Jedziemy nad rzekę na parę dni. Coś podejrzewam, że znowu będzie super. I tak
do końca życia! (Nie no bez przesady, ale chociaż trochę…)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz