Rozdział 20.
Po tej sytuacji poszedłem z rodzicami i siostrą do domu. Zamknąłem się w pokoju i nie wpuszczałem nawet Magdy. Szybko
zasnąłem.
Następnego dnia rano zaszedłem do
kuchni zjeść śniadanie. Wiedziałem, że zacznie się przesłuchanie. Usiadłem przy stole czując na sobie wzrok trzech
osób. Jedna z nich siedząca obok przytuliła mnie.
- Nic im nie powiedziałam, ale ty chyba musisz
– wyszeptała.
Kiwnąłem głową. Już miałem coś
powiedzieć, kiedy wtrąciła się matka:
- Co to było?!
- Spokojnie – uciszyła ja siostrzyczka.
Uśmiechnąłem się do niej.
- Więc może od początku… To było trzy i pół
roku temu, a konkretniej dwudziestego lipca. Nie pozwoliliście mi iść do niej na
imprezę, ale gdy wyszliście do kina wymknąłem się. – Rodzice pokręcili głowami. – Trochę wypiłem i cicho ulotniłem się. Wracałem na skróty między blokami i
zaczepił mnie taki facet. On… mnie zgwałcił. – Ojciec walnął ręką w stół, a mama
jęknęła przerażona. – Próbowałem się wyrwać, lecz po ciosie w twarz straciłem
przytomność. Rano znalazła mnie Magda. Prosiłem ją żeby nic wam nie mówiła. Rok
dochodziłem do siebie, ale to już chyba wiecie. Później spotykałem się jeszcze
z kimś, konkretniej Pawłem tylko, że nie trwało to długo. Po trzech latach od
tej nocy poznałem Adama. Bardzo mi się spodobał. Pewnego dnia do mnie przyszedł
i pocałował. Trauma wróciła i kolejne tygodnia spędziłem w pokoju. Siostra
wiedziała o tym, więc tylko ona mogła wejść. Jakiś czas później powiedziała mu
bez mojej wiedzy, dlaczego tak się zachowałem. Przeprosił mnie i dalej chciał
być moim chłopakiem. Stopniowo, z jego pomocą, wszystko wracało do normy, Aż do
wczoraj. Chciałem poszukać Madzie. Pomyślałem, że jest w kuchni. - Oberwałem w
ramię. – No co? - zaśmiałem się. - Była pusta. Wtedy wszedł tam ten wuj Leon. Poznałem go… sam nie
wiem po czym, bo byłem odwrócony do niego tyłem. On również wiedział, iż to ja.
Śmiał się, że się boje. Spytał czy chcę postrzyc to sprzed trzech lat, ale tym
razem, żebym nie zemdlał. Wszedł Adam, a ja mu powiedziałem kim jest jego
kochany wujek. Resztę znacie… - streściłem. – I tak, jestem gejem.
Uff… ale się rozgadałem. Myślałem, że tylko Magda tak umie.
- Zabiję… nie wiem jak, ale zabiję!
- Tato! Nie warto. – Chwyciłem ojca za rękę.
- Syneczku… ja o niczym nie wiedziałam. Jaką
jestem matką…
- Wspaniałą. – Uśmiechnąłem się. – A teraz
pozwólcie, że coś zjem.
Odczułem swego rodzaju ulgę, ale nie
potrafiłem przełknąć chociaż kęsa kanapki.
- Nic nie powiecie na temat tego kim jestem? –
zdziwiłem się.
- Przecież cię nie wydziedziczę – zaśmiał się
staruszek.
- Ha, ha! Mam nadzieję.
Wróciłem do pokoju, wziąłem ubrania i
zamknąłem się w łazience. W końcu się umyłem, przebrałem, poprawiłem włosy.
Zbiegłem na dół i założyłem buty oraz kurtkę.
- Wychodzę! – krzyknąłem i skierowałem swoje
kroki do domu państwa Mikołajczak.
Zapukałem. Otworzyła mi pani Klara.
- Dzień… - przytuliła mnie - …dobry.
- Przepraszam.
- Za co? – Odsunąłem się trochę i wszedłem do
środka.
- Za mojego brata. Gdybym wiedziała jaki…
- To co by pani zrobiła? – wtrąciłem się. – No cóż.
Ja tu przychodzę, żeby przeprosić za zniszczenie świąt, a tu jest na odwrót.
- To nie twoja wina. – Znowu mnie objęła. – Jak się
czujesz?
- O dziwo nie najgorzej.
- Maciek?? Cześć! – Teraz zamiast jego mamy
zostałem podduszony przez Aniołka.
- Cześć.
- Wszystko dobrze? Bałem się, że przez.. nawet
nie chcę myśleć, iż to mój wuj, że przez niego znowu zamkniesz się w sobie.
- Dzięki tobie nie. Chyba wyleczyłeś mnie z
tego traumy na dobre.
Odsunął się trochę i musnął moje usta
swoimi. Pogłębiłem pocałunek.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałam
powiedzieć, iż wychodzimy – wtrąciła się pani Klara.
- OK. Pa!
- Do widzenia!
Rodzice chłopaka wyszli, a on
przywarł sowimi ustami do moich. Co się działo później pozostawiam waszej
wyobraźni. Podpowiem tylko, że to co planowaliśmy poprzedniego dnia sprzed spotkaniem
z wujem Leonem i że było cudownie (nawet lepiej niż za pierwszym razem)…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz