Rozdział 18.
Obudziłem się w ramionach Aniołka.
- Adam, śpisz?
- Nie. – Oparł głowę na ręce.
Zawiał chłodny wiatr z niedomkniętego
okna. Zawinąłem się w kołdrę i przysunąłem bliżej (o ile to możliwe) chłopaka.
- Dziękuję, że mi zaufałeś.
- Też się cieszę. – Cmoknąłem go w policzek.
- A, zapomniałbym - moi rodzice zapraszają was
na obiad.
- Fajnie. – Uśmiechnąłem się. – Która godzina?
- Szczerze? – Kiwnąłem głową. – 1023.
- Aha… Co??? Starzy nie chcieli mnie
obudzić???
- No tak, ale nie udało im się nawet walenie w
drzwi, a ja nie miałem serca…
- Mówiłem? Dlatego nie chodzę na pasterkę –
przerwałem.
- Ha, ha, ha! Wstajemy?
- Mhm... – Przeciągnąłem się. – Chwila! Co im
powiemy? Byłeś u mnie, bo…?
- Gdybyś spał na parterze byłoby prościej.
- Wolę poddasze. – Usiadłem. – To co robimy?
- Yyy… Zagadaj ich, a ja się wymknę i wskoczę
do swojego pokoju przez okno.
- OK.
Wziąłem ubrania, owinąłem się czymś co mi wpadło pod rękę i
poszedłem do łazienki. Siedziałem w wannie relaksując się. Byłem szczęśliwy, że
nie dałem się ponieść emocją i wspomnieniom.
Umyłem zęby i wróciłem do pokoju.
Aniołek, akurat zapinał spodnie, był bez bluzki. Zamknąłem drzwi i zacząłem go
obserwować. Chyba nie zauważył mojej obecności w pomieszczeniu. Zaczął się
rozglądać. Sięgnął po koszulę. Zobaczył mnie i uśmiechnął się. Odwzajemniłem
gest, ale zaraz zmieniłem wyraz twarzy.
- Co ci się stało??? Ja ci to zrobiłem???
Przepraszam! – Szybko podszedłem do chłopaka i zacząłem oglądać jego ramiona.
- Co? – Zerknął na miejsce, które zacząłem
głaskać. – O kurwa… Silny jesteś.
Widniały tam czerwone ślady od mojego
zaciskania dłoni na jego rękach.
- Nie chciałem…
- Ha, ha, ha! Nie przejmuj się. – Cmoknął mnie.
Nie wystarczyło mi to, więc
pogłębiłem pocałunek. Wplotłem palce w jego włosy, a on objął mnie. Zamruczałem, kiedy złożył ręce pod bluzką i zaczął jeździć po moim kręgosłupie.
- Maciek! Nie udawaj, iż śpisz. Słyszałam, że się myłeś – przerwała nam
matka.
Odsunąłem się niechętnie.
- Już, już…
Aniołek założył koszulę
- Odwróć ich uwagę, a ja idę. – Uśmiechnął się.
- Mhm… nie chcę żebyś szedł.
- Jeszcze dzisiaj się zobaczymy. – Przytulił mnie.
- Wiem.
Wyszedłem z pokoju i zacząłem się
zastanawiać jak to zrobić. Nagle zobaczyłem siostrę.
- Magda! – Uwiesiłem się jej na szyi.
- Tak się stęskniłeś? – zaśmiała się.
- Chciałabyś. Pomóż – wyszeptałem – Adam tu
jest. Musi wyjść niezauważony.
- O! Wspólna noc? Ha, ha, ha! Jak było?
- Nie teraz – westchnąłem. – To co? Zagadaj matkę,
a ja ojca.
- Mamo? Gdzie jesteś? – Puściła oczko do mnie. - Mam pytanie.
- W kuchni – odpowiedziała.
Pobiegłem do salonu.
- Co robisz? – zagadałem tatę.
- Oglądam film. Chodź tu – wskazał miejsce obok
na kanapie.
- Coś się stało? – Usiadłem.
- Nie. Chciałem posiedzieć z moim synem.
Uśmiechnąłem się. Zerknąłem na drzwi
i zobaczyłem przesz szparę, że Aniołek właśnie zakładał kurtkę.
- Maciek, Klara zaprosiła nas na obiad - usłyszałem głos rodzicielki.
- Wiem. – Zdziwiła się. – To znaczy… gadałem z Adamem
- Aha. Chcesz kawałek makowca? Wiem, że wolisz
lody, ale jest grudzień.
- Jasne.
Zjadłem i zamknąłem się w pokoju
zastanawiając się jakie ubrania założyć na spotkane.
Kiedy zacząłem tak zwracać uwagę na wygląd? Wcześniej też zważałem na to, ale teraz to już chyba przesadzam.
Wyciągnąłem obcisłe spodnie i luźny sweter.
Jak ja się dla niego poświęcam…
Kiedy zacząłem tak zwracać uwagę na wygląd? Wcześniej też zważałem na to, ale teraz to już chyba przesadzam.
Wyciągnąłem obcisłe spodnie i luźny sweter.
Jak ja się dla niego poświęcam…
- Mogę? – zapukała siostra.
Otworzyłem.
- O co chodzi?
- Opowiadaj – podekscytowana usiadła na fotelu
i obróciła się kilka razy.
- Co?
- No, jak było. Chodzi mi o tą noc. – Wyszczerzyła się.
- Magda! – Zrobiłem klasycznego facepalm’a .
- Słucham – uparła się.
- Co mam mówić? Kto był na górze, ile razy,
czy jest dobry, czy dałem radę, a może się wycofałem?
- Tak.
- Nie rozumiem cię – pokręciłem głową.
- Ty wiesz ile dziewczyn i młodych kobiet
chciałoby mieć brata homo? Proszę… - zrobiła oczka, których nie powstydziłby
się kot w butach z Shrek’a.
- Eh… dlaczego ja to mówię? – Zaciekawiona skupiła
się. – Od początku… Aha. On był… we mnie… raz.. było zajebiście… prawie się
wycofałem, ale dzięki niemu dałem radę i nie żałuję – zacząłem wyliczać. – Coś jeszcze?!
- Hm… - zamyśliła się z diabelskim uśmiechem.
Tak, bałem się, co jej wpadnie do tej
chorej główki.
- W jakiej pozycji? – zapytała jakby nigdy nic.
Pokręciłem głową, ale tak naprawdę to
nie wiedziałem, co powiedzieć.
- No… - ponaglała.
- Nie wiem – niepewnie powiedziałam.
- Jak to?
- Nie studiowałem Kamasutry, żeby wiedzieć jak się
nazywają te wszystkie pozycje!
- Eh… no pieska, na jeźdźca, na…
- STOP! Skąd mam wiedzieć?
- Jak to wyglądało?
- Jesteś nienormalna. Siedział między moimi
nogami, które dał na swoje ramiona. Byłem przodem. Coś jeszcze?
- Wiem. To…
- Nie musisz mówić – przerwałem.
- OK.… - wzruszyła ramionami. – Robiłeś mu
loda albo on tobie?
Pokręciłem głową z niedowierzaniem.
- Nie?
- Ta… ale nie wczoraj.
- Czyli wcześniej?
- Mhm… czasami.
- Ma dużego?
- Magda!
- Co? – Udawała aniołka.. nie, nie mojego.
- No.. normalny. Może trochę ponad przeciętną.
- A…
- Chodźcie! Idziemy do państwa Mikołajczak –
zawołała nas matka.
- Ale jesteś ciekawska. Może ty piszesz te całe ja… jo… ju… no te historyjki z gejami.
- Yaoi? Nie... a może zacznę? Będziesz mi dawać
nowy materiał…?
- Nie!
Westchnęła i wyszła, a ja szybko się przebrałem.
Wiem, że większość ludzi może się
dziwić o czym ja rozmawiam z starsza siostrą, ale ona już taka jest…
bezpośrednia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz