Rozdział 1.
Trzy lata temu…
Wracałem z imprezy urodzinowej mojej
siostry Magdy. Miałem 16 lat i słabą
głowę.
Chwiejnym krokiem, szedłem ciemnymi
uliczkami i zakamarkami, aby dotrzeć jak najszybciej do domu. Oparłem się ręką
o ścianę, bo bałem się, że zaliczę bliskie spotkanie z chodnikiem. Zdałem sobie
sprawę jak było cicho. Naszła mnie irracjonalna myśl, żeby się wydrzeć na cały
głos i obudzić mieszkających w najbliższych blokach ludzi. Zacząłem się śmiać.
Już miałem wydać z siebie głos, gdy poczułem na ramieniu czyjąś dłoń.
Odwróciłem się w stronę człowieka, który przerwał mi mój wspaniały plan. Zobaczyłem około czterdziestoletniego faceta. Miał,
jeśli dobrze pamiętam, krótkie, blond włosy i był wysoki. Nosił zwykłą bluzkę i
jeansy. Uśmiechnął się, a ja zobaczyłem rząd, trochę pożółkłych zębów. Wpadłem
na pomysł, jak go ukarać. Postanowiłem, że zacznę krzyczeć, że mnie gwałci. Nie
myślałem racjonalnie. Zadowolony z planu otworzyłem usta, a owy nieznajomy…
WPIŁ SIĘ W NIE! Pełnym zaborczości pocałunkiem i czuć było od niego dym
papierosowy. Od razu wytrzeźwiałem i próbowałem się wyrywać. Był silniejszy niż
przypuszczałem. Popchnął mnie na ścianę. Zjechał ustami na moją szyję, drugą
ręką zakrywając mi usta. Nie poddawałem się. Zbliżył się do mojego ucha i
wyszeptał:
- Nie wierzgaj. Nikt cię nie uratuje. Wcale
nie muszę być delikatny, chyba rozumiesz co mam na myśli?
Ugryzł mnie w ucho. Sięgnął do moich
spodni i zaczął je rozpinać. Przełknąłem ślinę i nawet się zawahałem, czy nie
lepiej się poddać. Nagle poczułem jak letni wiaterek owiewa mi nogi i… rękę
nieznajomego pod bokserkami! O nie! Mam honor. Może i jestem homoseksualistą,
ale ten gościu był obrzydliwy! No i to miałby być mój pierwszy raz. Co?! Ja się
poddałem?! O nie! Kopnąłem go z całej siły w nogę. Nie była to przemyślana
strategia, zwłaszcza, że piany nastolatek raczej będzie mięć kłopot z
pokonaniem wysokiego, silnego faceta. Warknął i uderzył mnie w szczękę. Zrobiło
mi się ciemno przed oczami.
- Sam tak wybrałeś – to były ostatnie słowa
jakie usłyszałem. Później – ciemność.
- Obudź się!!! – usłyszałem zrozpaczony krzyk
mojej siostry.
Otworzyłem niepewnie oczy. Było
widno. Może koło 10.00? Leżałem na chodniku. Rozejrzałem się. Nagle wszystkie
wspomnienia wróciły. Impreza, wymknięcie się z niej kiedy nikt nie patrzył,
pusta uliczka, czyjaś dłoń i… tamten facet. Moja próba ucieczki, kopnięcie w
nogę, cios, a później nic. Właśnie! Co on mi zrobił?! Postanowiłem, że najpierw
wstanę, a następnie zacznę uspokajać Madzie. Od razu zaplątały mi się nogi i
upadłem na biedny tyłeczek. Syknąłem z bólu. Moje spodnie i bielizna były na
wysokości kostek. Czerwony założyłem je. Nie było to łatwe, bo miałem wrażenie,
że boli mnie każda część ciała. Oparłem się o ramię siostrzyczki. Zdałem sobie
sprawę, iż przez cały czas nic nie mówiła tylko dziwnie na mnie patrzyła. ONA!
Przecież to najbardziej rozgadane stworzenie na Ziemi!
- Słuchaj… - wreszcie się odezwała. – Co tu się
stało? Wyszłam cię poszukać zaraz po tym jak zobaczyłam, że cię nie ma. To znaczy…
jakąś godzinę temu. Przeszukałam całą drogę do domu. Co ty tu robiłeś?! Jak
mogłeś piany, w nocy chodzić takimi uliczkami?! I… coś ci się stało…?
Byłem zaskoczony. Nigdy nie słyszałem
jej tak niepewnej. No może jak w wieku dziesięciu lat musiała zaśpiewać przed
ogrem - tak nazywaliśmy wujka, a przy okazji najbardziej wredną i tajemniczą
osobę w rodzinie.
- Ja… - i co miałem jej powiedzieć? – Gdzie my
idziemy?
Uznałem, że zmiana tematu będzie
najlepszym pomysłem.
- Eh… do mnie. Umyjesz się, pożyczę ci ubrania
Marka, prześpisz się. Tylko nie myśl, że się nie dowiem o tym.
- Magda, czy mogłabyś nic nie mówić rodzicom?
- Oczywiście! Przecież by mnie zabili! Miałeś
kare na wychodzenie z domu, upiłeś się, nie upilnowałam cię, a na dodatek to… - Pokręciła głową. – A właściwie to jak się wymknąłeś, że starzy nic nie
zauważyli?
- Wyszli do kina czy coś… Właśnie! Przecież
musieli zauważyć do tego czasu, że mnie nie ma…
Kurwa! Za parę dni się zobaczymy na cmentarzu,. Ja będę w roli trupa
tylko rodziców nie będzie, bo policja ich wsadzi za kratki.
- Nie dramatyzuj, coś się wymyśli. Hm… Mam!
Kiedy mieli wrócić?
- Nie wiem. Głowa mi pęka! Z resztą nie tylko…
- o nie! Tylko nie to! Bądź silny! Nie rozryczysz się. Nie przy niej. Kurwa!
Dlaczego nie zostałem w domu?
- Ej… brat? Nie płacz! Będzie dobrze. Masz
szczęście, że studiuje medycynę. Wyjdziesz z tego… a przynajmniej fizycznie. – Przytuliła mnie, a ja na dobre się rozryczałem.
Nie pamiętam jak wróciłem do siostry. Szybko
zasnąłem.
Po obudzeniu się znowu zacząłem
beczeć jak baba. Ten facet przecież mnie zgwałcił! Wszystko mnie bolało. Tylko,
że kiedy przestanie większość jest do przewidzenia, a moja dusza…?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz