Rozdział 14.
Parę tygodni później…
- Maciek! – wołała mnie matka. – Masz gościa.
Co? Ja? Kto? – tak wiem bardzo inteligentne pytania.
Zszedłem na dół. Przy okazji dodam,
że inni (nie licząc Magdy i Aniołka) nadal, nie mogli wchodzić do mojego
pokoju, ale tak to już normalnie się zachowywałem.
Ujrzałem rudą czupryną i od razu
wiedziałem kto przyszedł.
- Czego? – wyszeptałem mu do ucha, bo znając
życie miałbym niezłą awanturę pod tytułem: jak
ja się odzywam do znajomych?!
- Chciałem… przeprosić – nigdy nie widziałem
go tak niepewnego.
- O! A to w słowniku Kamila Makowskiego
istnieje słowo przepraszam? –
prychnąłem, ale zabrałem go do swojego pokoju.
Szedł ze spuszczona głową. Wyraźnie
był skruszony. Myślałem, że akurat on to mnie niczym nie zdziwi.
- Słuchaj… ja… - zaczął, dalej nie podnosząc
głowy – ja nie chciałem… Nie myślę tak. Byłem zazdrosny, gdy go zobaczyłem.
Szedł swobodnie z innym CHŁOPAKIEM za rękę. Nigdy bym się nie odważył.
Wyśmialiby mnie…
- Chwila… - przerwałem mu. – To znaczy… JESTEŚ GEJEM???
- Tak. Możesz zacząć mnie obrażać, wyrzucić z domu, ale nikomu nie mów. Powiedziałem
to, bo ci ufam i BARDZO lubię. Chciałem
odbudować naszą przyjaźń tylko, że na szczerości.
Patrzyłem na niego nie wiedząc, co
powiedzieć.
Za to on po chwili podszedł bliżej i
cmoknął mnie w usta. Stałem jak sparaliżowany. Brak reakcji chyba wziął za
przyzwolenie, bo znowu mnie pocałował. W końcu się obudziłem i delikatnie, lecz stanowczo odepchnąłem go od siebie.
Stał ze spuszczoną głową czerwoną bardziej od swoich włosów.
- Przepraszam. – Spojrzał na mnie. Bał się? – Wiem co myślisz o takich jak ja, ale…
- Stop – znowu przerwałem. – Nie przeszkadza mi twoja orientacja,
zwłaszcza, że sam jestem homo, tylko nie rozumiem kilku rzeczy…
- Dlaczego cię pocałowałem? – wyprzedził mnie –
Bo spodobałeś mi się już dawno. Dlaczego tak się zachowywałem? Bałem się
odtrącenia, więc udawałem homofoba.
- Nie musiałeś w ogóle na ten temat się
odzywać i byłoby łatwiej. Bardzo mnie denerwowałeś tym, ale myślałem, że
inaczej zareagujesz na kumpla pedała.
Przytulił mnie.
- Przepraszam… skoro jesteś gejem, tak jak ja…
- Nie – domyśliłem się, o co mu chodzi. – Ja po
prostu nic do ciebie nie czuje i… tamten chłopak, którego widziałeś z Adamem to
ja.
- Naprawdę? – Wyglądał jakby miał się
rozryczeć, ale na szczęście tylko wyglądał. – Gratuluję… może już pójdę….
- Kamil – zatrzymałem go – nie udawaj kogoś
kim nie jesteś. Czy kiedykolwiek obrażałem kogoś takiego jak my? Nie, tylko
słuchałem.
Westchnął. Pożegnał się i zniknął.
Usiadłem skołowany na łóżku.
Wyciągnąłem telefon i w tym samym momencie dostałem SMS’ a od rudowłosego.
Od Kamil: Ale
będziemy chociaż przyjaciółmi? Nie będę się tak zachowywał. Obiecuję.
Do Kamil: Czemu
nie? =)
Szybko jednak dodałem:
Do Kamil: Nie
mów innym o mojej orientacji. Nie wstydzę się, ale nie wiem jak zareagowaliby rodzice. Zrozum.
Od Kamil: Oczywiście
Uśmiech pojawił się na moich ustach i
zacząłem się zastanawiać jaki on jest naprawdę. Muszę go poznać.
Do Kamil: Masz
czas jutro?
Od Kamil: Tak,
a co? Chcesz się spotkać?
Do Kamil: Nie,
tak tylko pytam. :P
To może w parku?
To może w parku?
Od Kamil: EJ!
To moje telsty!
OK. O 16:00?
Do Kamil: OK
OK. O 16:00?
Do Kamil: OK
Włączyłem komputer i zacząłem grać w
jakąś dziwną grę.
Tylko co on do mnie czuje? – zastanawiałem się przez co zaraz przegrałem, bo skupiony byłem
na koledze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz