piątek, 19 czerwca 2015

Głęboka rana - Rozdział 10.



Rozdział 10.
Po czasie postanowiliśmy już iść. Może i została nam godzina, ale chciałem być wcześniej, no i nie wiedzieliśmy, gdzie to dokładnie jest.
Gdy po półgodzinie błądzenia dotarliśmy na miejsce od razu pociągnąłem chłopaka jak najbliżej sceny. Nie było to łatwe, bo nie byliśmy jedynymi osobami, które już czekały.
 - Nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że się nie spóźnią. White & Red w Polsce! Jesteś wspaniały! – Przytuliłem go.
 - Wiem. – Uśmiechnął się.
Natomiast ja wyczekiwałem ich jak dziecko Gwiazdki. W końcu wyszli. Gadali coś po angielsku, nie miałem pojęcia co. Kiedy byli gotowi, zaczęli grać. Wokalista zapowiedział piosenkę Hope. Była ona moja ulubioną. Usłyszałem pierwsze szarpnięcia strun gitary, uderzenia pałeczkami o perkusję i klawisze keyboardu. Stałem jak zaczarowany starając się oglądać wszystko na raz, lecz nie było to możliwe. Luke zaczął śpiewać co chwilę zmieniając swoje położenie. Podziwiałem go, bo ja bym nie umiał skakać, biegać, wyginać się i śpiewać jednocześnie. Później była wolniejsza piosenka – Love me. Najpierw wokalista usiadł i zaczął śpiewać. Wsłuchałem się w spokojna melodię i głos piosenkarza. Podczas refrenu wstał i poszedł w kierunku gitarzysty, Alexa. Ten się uśmiechnął.
 - I love you – śpiewał. – I really love you.
Kiedy znalazł się blisko przyciągnął kolegę i… pocałował! Wstrzymałem oddech obserwując ich. Słyszałem dookoła siebie odgłosy zaskoczenia. Luke się odsunął i kontynuował piosenkę. Poczułem jak ktoś mnie przytula od tyłu. Spiąłem się, a owy ktosiek zaczął całować moją szyję.
 - Spokojnie – usłyszałem głos Aniołka koło ucha.
Rozluźniłem się.
Parę osób wyszło, ale reszcie nie przeszkadzał związek wokalisty i gitarzysty.
Koncert był chyba nawet lepszy niż inne (mam porównanie z YouTube) i nie chodzi mi o tą niespodziankę.
Grali jeszcze Smile, Try, Love Dance i inne.
Żałowałem, że się skończył. Wyszliśmy kiedy już się ściemniało.
 - Kochanie… mam jeszcze coś dla ciebie – wyciągnął znowu kopertę.
Z zaciekawieniem otworzyłem. Było tak pudełko z autografami Luki, Alexa, Chrisa, Martina i Lily (jedynej dziewczyny w zespole), a w środku ich płyta.
 - Naprawdę? Dziękuję! – rzuciłem mu się na szyję.
 - Czyli ci się podoba? – Uśmiechnął się.
 - Baaardzo! – Wpiłem się w jego usta.
 - Bo… jest coś jeszcze… - zaczął kiedy się odsunąłem.
 - No! – ponagliłem.
 - Jakiś ty niecierpliwy… Więc możesz się spotkać z członkami White& Red, tylko nie wiem czy chcesz…
 - Żartujesz??? – nie mogłem w to uwierzyć. – Prawda? Przecież… Jak? Gdzie? Kiedy?
 - Chodź – wziął mnie za rękę – zaprowadzę cię.
 - Jesteś wspaniały, kochany, najlepszy! Ale… jak ja się z nimi dogadam? Jestem kiepski z angielskiego…
 - Dlatego masz mnie. – Wypiął dumnie pierś.
Popatrzyłem na niego szeroko otwartymi oczami. Uśmiechnął się zadowolony z siebie. Przyciągnąłem Aniołka i pocałowałem. Zamruczał i objął mnie mocno.
 - Kocham cię – powiedział, kiedy go puściłem.
Dalej nie umiałem powiedzieć tych prostych słów. Na chwilę zniknął mu uśmiech z twarzy, gdy nic nie powiedziałem, lecz zaraz kąciki ust podniosły się ku górze.
 - Przepraszam – szepnąłem tak cicho, że na pewno nie usłyszał.
 - Hi! – usłyszałem dziewczęcy głos.
Odwróciłem się w jego kierunku i zobaczyłem perkusistkę.
 - Hi! – powiedział Aniołek. – I’m Adam.
 - I’m Lily. Are you Maciek? – zwróciła się w moją stronę.
 - Yes, I am - odpowiedziałem niepewnie.
 - Boys! Come on! – zawołała resztę.
Przyszli i przedstawili się, choć dobrze wiedziałem jak się nazywali.
 - Ale… ja nie wiem co powiedzieć… - zwróciłem się do mojego chłopaka.
 - Ha, ha, ha! Nie zastanawiałeś się kiedyś, co byś chciał im powiedzieć gdybyś ich spotkał?
 - What’s the matter? – spytała dziewczyna.
 - Em… He doesn’t know what to say – powiedział Aniołek.
 - Ha, ha, ha! Really? And… he has a girlfriend?
 - He is my boyfriend. – Objął mnie ramieniem.
 - I’m sorry for her, she is sometimes too direct – wtrącił się Martin.
 - Really? It’s great. – Uśmiechnął się Alex.
 - And sweet – dodał Luke.
 - Is there not a handsome heterosexual guys? – westchnęła Lily.
 - And i? – oburzył się, dotąd milczący Chris.
 - Pff…
 - Co oni mówią? – zapytałem śmiejącego się Adama.
 - Więc: powtórzyłem, że nie wiesz co powiedzieć, a oni zaczęli śmiać – miałem ochotę mu coś zrobić – ta… czerwono włosa, nie pamiętam imienia – obrzuciłem go krytykującym spojrzeniem – spytała czy masz dziewczynę, a ja na to, że jesteś moim chłopakiem. Ten w kucyku przeprosił za nią, długowłosy powiedział, że to fajnie, a wokalista, że słodkie. – Zdziwiłem się. LUKE??? – Perkusistka spytała, czy nie ma przystojnych hetero, a blondyn oburzył się, że jest jeszcze on.
 - Aha… Adam? JAK MOGŁEŚ NIE ZAPAMIĘTAĆ ICH IMION?
 - Przepraszam. – Pokręcił głową.
 - We’ll do together photo? – wtrąciła się Lily.
 - Yes. – Uśmiechnał się. – Chce zrobić wspólne zdjęcie.
 - Serio? – Już stałem koło zespołu. – No chodź!
 - Ha, ha, ha!
Po sesji musieli jechać.
 - By! – pomachali i już ich nie było.
 - Dziękuję. – Cmoknąłem go i poszliśmy do hotelu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz