Rozdział 10.
Po czasie postanowiliśmy już iść.
Może i została nam godzina, ale chciałem być wcześniej, no i nie wiedzieliśmy, gdzie to dokładnie jest.
Gdy po półgodzinie błądzenia
dotarliśmy na miejsce od razu pociągnąłem chłopaka jak najbliżej sceny. Nie
było to łatwe, bo nie byliśmy jedynymi osobami, które już czekały.
- Nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że się
nie spóźnią. White & Red w Polsce!
Jesteś wspaniały! – Przytuliłem go.
- Wiem. – Uśmiechnął się.
Natomiast ja wyczekiwałem ich jak
dziecko Gwiazdki. W końcu wyszli. Gadali coś po angielsku, nie miałem pojęcia
co. Kiedy byli gotowi, zaczęli grać. Wokalista zapowiedział piosenkę Hope. Była ona moja ulubioną. Usłyszałem
pierwsze szarpnięcia strun gitary, uderzenia pałeczkami o perkusję i klawisze
keyboardu. Stałem jak zaczarowany starając się oglądać wszystko na raz, lecz
nie było to możliwe. Luke zaczął śpiewać co chwilę zmieniając swoje położenie.
Podziwiałem go, bo ja bym nie umiał skakać, biegać, wyginać się i śpiewać
jednocześnie. Później była wolniejsza piosenka – Love me. Najpierw wokalista usiadł i zaczął śpiewać. Wsłuchałem się
w spokojna melodię i głos piosenkarza. Podczas refrenu wstał i poszedł w
kierunku gitarzysty, Alexa. Ten się uśmiechnął.
- I love you – śpiewał. – I really love you.
Kiedy znalazł się blisko przyciągnął
kolegę i… pocałował! Wstrzymałem oddech obserwując ich. Słyszałem dookoła
siebie odgłosy zaskoczenia. Luke się odsunął i kontynuował piosenkę. Poczułem
jak ktoś mnie przytula od tyłu. Spiąłem się, a owy ktosiek zaczął całować moją szyję.
- Spokojnie – usłyszałem głos Aniołka koło
ucha.
Rozluźniłem się.
Parę osób wyszło, ale reszcie nie
przeszkadzał związek wokalisty i gitarzysty.
Koncert był chyba nawet lepszy niż inne
(mam porównanie z YouTube) i nie chodzi mi o tą niespodziankę.
Grali jeszcze Smile, Try, Love Dance i
inne.
Żałowałem, że się skończył. Wyszliśmy
kiedy już się ściemniało.
- Kochanie… mam jeszcze coś dla ciebie –
wyciągnął znowu kopertę.
Z zaciekawieniem otworzyłem. Było tak
pudełko z autografami Luki, Alexa, Chrisa, Martina i Lily (jedynej dziewczyny w
zespole), a w środku ich płyta.
- Naprawdę? Dziękuję! – rzuciłem mu się na
szyję.
- Czyli ci się podoba? – Uśmiechnął się.
- Baaardzo! – Wpiłem się w jego usta.
- Bo… jest coś jeszcze… - zaczął kiedy się
odsunąłem.
- No! – ponagliłem.
- Jakiś ty niecierpliwy… Więc możesz się
spotkać z członkami White& Red,
tylko nie wiem czy chcesz…
- Żartujesz??? – nie mogłem w to uwierzyć. – Prawda? Przecież… Jak? Gdzie? Kiedy?
- Chodź – wziął mnie za rękę – zaprowadzę cię.
- Jesteś wspaniały, kochany, najlepszy! Ale…
jak ja się z nimi dogadam? Jestem kiepski z angielskiego…
- Dlatego masz mnie. – Wypiął dumnie pierś.
Popatrzyłem na niego szeroko
otwartymi oczami. Uśmiechnął się zadowolony z siebie. Przyciągnąłem Aniołka i pocałowałem. Zamruczał i objął mnie mocno.
- Kocham cię – powiedział, kiedy go puściłem.
Dalej nie umiałem powiedzieć tych
prostych słów. Na chwilę zniknął mu uśmiech z twarzy, gdy nic nie powiedziałem,
lecz zaraz kąciki ust podniosły się ku górze.
- Przepraszam – szepnąłem tak cicho, że na
pewno nie usłyszał.
- Hi! – usłyszałem dziewczęcy głos.
Odwróciłem się w jego kierunku i
zobaczyłem perkusistkę.
- Hi! – powiedział Aniołek. – I’m Adam.
- I’m Lily. Are you Maciek? – zwróciła się w
moją stronę.
- Yes, I am - odpowiedziałem niepewnie.
- Boys! Come on! – zawołała resztę.
Przyszli i przedstawili się, choć dobrze wiedziałem
jak się nazywali.
- Ale… ja nie wiem co powiedzieć… - zwróciłem się do mojego chłopaka.
- Ha, ha, ha! Nie zastanawiałeś się kiedyś, co
byś chciał im powiedzieć gdybyś ich spotkał?
- What’s the matter? – spytała dziewczyna.
- Em… He doesn’t know what to
say – powiedział Aniołek.
- Ha, ha, ha! Really? And… he has a
girlfriend?
- He is my boyfriend. – Objął mnie ramieniem.
- I’m sorry for her, she is sometimes too
direct – wtrącił się Martin.
- Really? It’s great. – Uśmiechnął się Alex.
- And sweet – dodał Luke.
- Is there not a handsome heterosexual guys? –
westchnęła Lily.
- And i? – oburzył się, dotąd milczący Chris.
- Pff…
- Co oni mówią? – zapytałem śmiejącego się
Adama.
- Więc: powtórzyłem, że nie wiesz co
powiedzieć, a oni zaczęli śmiać – miałem ochotę mu coś zrobić – ta… czerwono
włosa, nie pamiętam imienia – obrzuciłem go krytykującym spojrzeniem – spytała czy
masz dziewczynę, a ja na to, że jesteś moim chłopakiem. Ten w kucyku przeprosił
za nią, długowłosy powiedział, że to fajnie, a wokalista, że słodkie. – Zdziwiłem
się. LUKE??? – Perkusistka spytała, czy nie ma przystojnych hetero, a blondyn
oburzył się, że jest jeszcze on.
- Aha… Adam? JAK MOGŁEŚ NIE ZAPAMIĘTAĆ ICH
IMION?
- Przepraszam. – Pokręcił głową.
- We’ll do together photo? – wtrąciła się
Lily.
- Yes. – Uśmiechnał się. – Chce zrobić wspólne
zdjęcie.
- Serio? – Już stałem koło zespołu. – No chodź!
- Ha, ha, ha!
Po sesji musieli jechać.
- By! – pomachali i już ich nie było.
- Dziękuję. – Cmoknąłem go i poszliśmy do
hotelu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz