Rozdział 8.
Spotykamy się już miesiąc. Nadal nie
umiałem pozwolić mu na coś więcej. Mi też było z tym źle, ale nie potrafiłem się
przemóc.
Zakochałem się po uszy. Ciągle o nim myślałem,
Wystarczyła chwila i już za nim tęskniłem. Wcześniej się śmiałem i nie rozumiałem
takich ludzi, a teraz… marzę, żeby wpić się w te piękne usta, zobaczyć cudowny
uśmiech, wesołe oczy i słuchać zawsze optymistycznego głosu.
- Cześć ko… Maciek! – a’ propos Aniołka…
Pobiegłem i przekręciłem kluczyk. Ledwo
wszedł, a ja rzuciłem mu się na szuję.
- O… Widzę, że tęskniłeś – Uśmiechnął się.
Jedną ręką sięgnął do klamki i
zamknął drzwi. Przejechał kciukiem po moich ustach i zaraz zastąpił go swoimi.
Po chwili niechętnie się odsunąłem i położyłem na łóżku.
- Bardzo. – Przesunąłem się, aby zrobić mu miejsce. – Co tam masz? – dostrzegłem kopertę.
- Niespodziankę.
Podał mi ją, a ja szybko otworzyłem z
radością i zaciekawieniem jak dziecko dostające wielki prezent.
Były tam dwa bilety. Przeczytałem na
co są.
- Naprawdę? Czy to na koncert…
- Tak – przerwał. – Wszystko zaplanowałem i
zapisałem na kartce. Nie schowałem?
- Nie. – Na wszelki wypadek przejrzałem jeszcze raz.
- Zapomniałem… - Sięgnął do kieszeni spodni i
wyciągnął ją. – Więc tak: jutro o 700 przychodzę po ciebie i idziemy
na przystanek, autobus jest o 710, jedziemy ok. 15 minut, później
pociągiem około 3 godziny. Na miejscu zatrzymamy się na noc w hotelu; zarezerwowałem już pokój. Przejdziemy się trochę po mieście, a o 1600
zaczyna się koncert. Następnego dnia o 1200 powrót. Co ty na to?
- O… wszystko zaplanowane? Mi się podoba. – Oparłem głowę na klatce piersiowej chłopaka.
- To dobrze. – Przeczesywał moje krótkie włosy
palcami. – Tylko zaczynam mieć wątpliwości co do wspólnego pokoju – ściszył głos.
Szturchnąłem go w żebra.
- Ej! – mimo to się zaśmiałem. – A tak
właściwie to co mam zabrać?
- Najpotrzebniejsze rzeczy, to tylko jedna
noc.
- Mhm. Dzięki. – Podciągnąłem się i cmoknąłem w
usta.
- Dla ciebie wszystko. – Uśmiechnął się. – Kocham cię.
Zaniemówiłem. Niby widziałem, że mu
na mnie zależy i jak na mnie patrzy, ale nie spodziewałem się takiego wyznania.
- Maciek…? Coś nie tak?
- Nie.
Przytuliłem go mocniej i wsłuchiwałem
się w bicie anielskiego serca.
- Nie mogę się doczekać. Cały czas razem,
koncert itd. – rozmarzyłem się.
- Ja też.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz