wtorek, 16 czerwca 2015

Głęboka rana - Rozdział 8.



Rozdział 8.
Spotykamy się już miesiąc. Nadal nie umiałem pozwolić mu na coś więcej. Mi też było z tym źle, ale nie potrafiłem się przemóc.
Zakochałem się po uszy. Ciągle o nim myślałem, Wystarczyła chwila i już za nim tęskniłem. Wcześniej się śmiałem i nie rozumiałem takich ludzi, a teraz… marzę, żeby wpić się w te piękne usta, zobaczyć cudowny uśmiech, wesołe oczy i słuchać zawsze optymistycznego głosu.
 - Cześć ko… Maciek! – a’ propos Aniołka…
Pobiegłem i przekręciłem kluczyk. Ledwo wszedł, a ja rzuciłem mu się na szuję.
 - O… Widzę, że tęskniłeś – Uśmiechnął się.
Jedną ręką sięgnął do klamki i zamknął drzwi. Przejechał kciukiem po moich ustach i zaraz zastąpił go swoimi. Po chwili niechętnie się odsunąłem i położyłem na łóżku.
 - Bardzo. – Przesunąłem się, aby zrobić mu miejsce. – Co tam masz? – dostrzegłem kopertę.
 - Niespodziankę.
Podał mi ją, a ja szybko otworzyłem z radością i zaciekawieniem jak dziecko dostające wielki prezent.
Były tam dwa bilety. Przeczytałem na co są.
 - Naprawdę? Czy to na koncert…
 - Tak – przerwał. – Wszystko zaplanowałem i zapisałem na kartce. Nie schowałem?
 - Nie. – Na wszelki wypadek przejrzałem jeszcze raz.
 - Zapomniałem… - Sięgnął do kieszeni spodni i wyciągnął ją. – Więc tak: jutro o 700 przychodzę po ciebie i idziemy na przystanek, autobus jest o 710, jedziemy ok. 15 minut, później pociągiem około 3 godziny. Na miejscu zatrzymamy się na noc w hotelu; zarezerwowałem już pokój. Przejdziemy się trochę po mieście, a o 1600 zaczyna się koncert. Następnego dnia o 1200 powrót. Co ty na to?
 - O… wszystko zaplanowane? Mi się podoba. – Oparłem głowę na klatce piersiowej chłopaka.
 - To dobrze. – Przeczesywał moje krótkie włosy palcami. – Tylko zaczynam mieć wątpliwości co do wspólnego pokoju – ściszył głos.
Szturchnąłem go w żebra.
 - Ej! – mimo to się zaśmiałem. – A tak właściwie to co mam zabrać?
 - Najpotrzebniejsze rzeczy, to tylko jedna noc.
 - Mhm. Dzięki. – Podciągnąłem się i cmoknąłem w usta.
 - Dla ciebie wszystko. – Uśmiechnął się. – Kocham cię.
Zaniemówiłem. Niby widziałem, że mu na mnie zależy i jak na mnie patrzy, ale nie spodziewałem się takiego wyznania.
 - Maciek…? Coś nie tak?
 - Nie.
Przytuliłem go mocniej i wsłuchiwałem się w bicie anielskiego serca.
 - Nie mogę się doczekać. Cały czas razem, koncert itd. – rozmarzyłem się.
 - Ja też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz