środa, 17 sierpnia 2016

Nie przestanę cię kochać (część 2) - Rozdział 5.

Rozdział 5.
Parę dni później…
Wreszcie udało mi się uśpić dzieciaki, a przynajmniej taką miałem nadzieję, i wróciłem do swojej sypialni. Zaskoczony zauważyłem, że nie ma Anki, ale zaraz zauważyłem strumień światła na korytarzu. Czyli już idzie. Zaraz światło zgasło i tylko widziałem zarys postaci pojawiającej się w drzwiach. Poprawiła szlafrok i zamknęła je za sobą, powolnymi, kocimi ruchami podchodząc do, już leżącego mnie. Ruchem wskazującego palca pokazała, żebym się zbliżył. Usiadłem na materacu, lecz nim zdążyłem wstać, usiadła okrakiem na moich kolanach.
 - Gdzie się wybierasz? – wyszeptała do mojego ucha, przejeżdżają opuszkami palców po mojej szyi.
 - Po moją księżniczkę – odparłem.
Zacząłem obcałowywać jej bladą skórę na skrawku, który nie zakrywał puchaty, różowy materiał. Dłońmi dokopałem się do ud i zacząłem posuwistymi rękami jeździć po nich, zadowolony wyczuwając delikatną siateczkę opinającą je. Powoli moje ręce zaczęły wędrować coraz wyżej, wyżej… aż dotarły do końca pończoch, a następnie dotarły do kolejnego materiału koronkowego. Wsłuchując się w ciche westchnienia żony, jeden palec zawędrował pod stringi, jednak ukochana zaraz go zabrała.
 - A, a, a! – pogroziła jak małemu dziecku. – Co się tak śpieszymy?
Nim zdążyłem odpowiedzieć, moje usta zostały zaatakowane przez jej, a dłońmi przeczesywała moje krótkie włosy, wyrywając ze mnie ciche pomruki. Rozwiązałem jej szlafroczek i delikatnie zsunąłem z ramion. Oderwałem się od jej miękkich warg i zjechałem swoimi na jej szyję, lecz długo tam nie zawitały. Zaraz znalazły się niżej, na wysokości jej klatki piersiowej, z lubością całując skrawek pomiędzy piersiami, jeszcze ukrytymi w czarnym staniku. Miała tam jedyny tatuaż – serduszko wypełnione szlaczkami.  
 - Mm… - Drapała mnie po karku, odchylając głowę do tyłu.
Polizałem jedną i patrząc w jej zamglone pożądaniem oczy, dobrałem się do biustonosza. W tym samym czasie poczułem jej drobną dłoń, zakradającą się pod materiał bokserek i ściskającą mojego członka. Jęknąłem wprost w jej usta, które zaraz znowu zaatakowałem swoimi.
 - Zabawimy się za chwilkę – wyszeptałem, odrywając się od nich na moment.
Odsunęła twarz od mojej, a ja miałem dzięki temu idealny wgląd na jej nieduże, ale nadal jędrne piersi. Polizałem jeden sutek, wsłuchując się w piękną melodię, wydobywającą się z jej gardła, co prawda ściszoną przez wgląd na resztę domowników. Zassałem się na nim i lekko ugryzłem, a kątem oka zauważyłem jak lewa dłoń kobiety sunie po jej płaskim brzuchu w dół. Zafascynowany nią, obserwowałem jak znika pod cienkim materiałem stringów. Wypuściłem różowy guziczek z okupacji moich ust, aby mieć lepszy widok na szczupłe palce rozchylające wargi sromowe i dające wgląd na lśniący środek.
 - Chcesz się tam znaleźć swoim wielkim kutasem, co? – wyszeptała.
Nie odpowiedziałem, jedynie uniosłem jej biodra na tyle, żeby móc ściągnąć koronkową przeszkodę. I w tym samym momencie rozległo się pukanie…
 - Mam nadzieję, że jeszcze nie śpicie, bo… Kurwa. – Ledwo drzwi się otwarły, a już zostały zatrzaśnięte przez Krzyśka, przy akompaniamencie pisku Anki. – Przepraszam. Bardzo. Chciałem tylko… Zapomnijcie.
Moje żonie w sekundzie przeszła ochota na cokolwiek, opatuliła się ciasno szlafrokiem.
 - Czekaj, co się stało??? – Wybiegła za nim.
A mi przyszło do głowy o co chodziło. O tej porze coś by od niej chciał, a do tego serwując takie same przeprosiny…?
Co za… Zginiesz marnie. Zobaczysz mały gnojku!
Jęknąłem w duchu, czując że moje podniecenie tak bardzo nie opadło. Moja żona była gorącą kochanką, w przeciwieństwie do słodkiej, spokojniej kobiety w dzień. Rozpalała mnie w sekundę, a ten…
 - Pożałujesz tego – szepnąłem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz