One shot
- Nie zostawiaj mnie! – Rzucił mu się na
szyję.
- Nigdy – jakby na potwierdzenie tych słów
pocałował tego drobnego blondynka.
Odetchnąłem z ulgą.
Skończone!
Właśnie napisałem kolejne
opowiadanie. Niby Yaoi to, raczej, działka dziewczyn, ale kto lepiej zna
uczucia facetów ja nie inny mężczyzna?
Uśmiechnąłem się na myśl, co się
będzie działo w kolejnym rozdziale.
Jestem przekomiczny! – Schowałem twarz w dłonie. – Piszę
o miłości, a sam mam 32 lata i czekam na księcia z bajki. Jak mam znaleźć sobie
chłopaka i się zakochać, kiedy cały dzień przesiaduję przed komputerem, a
jedynym kontaktem z innymi jest przychodząca czasami siostra z prośbą, żebym
zaopiekował się jej córką albo fanki wypisujące do mnie, jakie to ja mam
wspaniałe pomysły i talent. Pff… Po co mi to, skoro nie umiem poderwać żadnego
przystojniaka? Ba! Ja nawet nie próbuję. Co, nagle przyjdzie pod moją kawalerkę
przystojny, umięśniony, wysoki brunet o niebieskich oczach i będziemy żyć długo
i szczęśliwie? Takie rzeczy zdarzają się tylko w romansidłach i baśniach z
Happy Endem… które sam piszę…
NOWA WIADOMOŚĆ!
Otworzyłem ją myśląc, że to kolejna
fanka. Westchnąłem i zacząłem czytać…
Od Gold_Boy: Hej! Jestem Paweł.
Chciałem ci pogratulować talentu. – Znowu… - Kiedyś zainteresowałem się, co tak
zawzięcie czyta moja kuzynka i natrafiłem na twoje opowiadanie ”Czekoladowe
serce”. Nie jestem typem romantyka, ale wciągnęło mnie :p Właśnie jestem w
trakcie ”Chyba cię kocham”
Nie wiele się pomyliłem…
Do Gold_Boy: Dzięki :-) To już… 4 opowiadanie.
Od Gold_Boy: Ta… Tak właściwie to
głównym powodem dla, którego do ciebie piszę jest pytanie: Co się stało, że
zmieniłeś styl pisania, a właściwie to nastrój? Wcześniej były słodkie,
romantyczne, a teraz się trochę bardziej smutne. :-/
Do Gold_Boy: Tak wyszło.
Serio, aż tak widać?
Od Gold_Boy: Dziewczyna ci nie
daje? A może chłopak? ;p
Do Gold_Boy: Jestem homo, singlem,
coś jeszcze?
Od Gold_Boy: To czysta troska 0:-)
~*~
Zaczęliśmy ze sobą pisać. Okazał się
zabawnym dwudziestoośmiolatkiem. Pracował jako mechanik samochodowy, więc w
moim wyobrażeniu, był umięśniony. Z czasem coraz bardziej zaczęło mi zależeć na
tej znajomości. Nawet nie wiem, kiedy się zakochałem. Nie widziałem faceta na
oczy, równie dobrze mógł być jakimś psychopatą, lecz ja mu wierzyłem. Tylko
czegoś mi w tym brakowało…
Do Gold_Boy: Spotkamy się?
Od Gold_Boy: Serio? O.O
Do Gold_Boy: Czemu nie?
Od Gold_Boy: Gdzie ty właściwie
mieszkasz? (miasto ;-) )
Do Gold_Boy: Nie domyśliłbym się
-.- Dąbrowa Górnicza, a ty?
Od Gold_Boy: Żartujesz??? Ja też!
:D
To jest zbyt idealne…
Od Gold_Boy: To kiedy/gdzie? *podekscytowany* :p
Do Gold_Boy: Ja też. CH ”Pogoria”
i ta lodziarnia obok kina?
Zero odpowiedzi.
Do Gold_Boy: Halo!
Od Gold_Boy: Myślę kiedy mogę…
sobota? 18.00?
Do Gold_Boy: OK. Jak cię poznam?
Od Gold_Boy: Ja to ten przystojny
:p
Do Gold_Boy: I skromny ;)
Od Gold_Boy: Po co mi to? A ty?
Do Gold_Boy: Co?
Od Gold_Boy: Wygląd -.-
Do Gold_Boy: Aaa… Czarne włosy
spięte w kucyk i okulary.
PS. Wiem, ciacho nr 1 ;p
PS. Wiem, ciacho nr 1 ;p
Od Gold_Boy: To może z ciebie
robić kujona albo dodawać uroku… (oby to drugie :p)
Do Gold_Boy: Co ci zależy?
A może… Nie…
Od Gold_Boy: Wolałbym. Po prostu
wolałbym.
Do Gold_Boy: Aha
Od Gold_Boy: Nie pisze się ”aha”!
Wtedy druga osoba nie wie co odpowiedzieć.
Do Gold_Boy: Oj tam, oj tam. Ty
coś napisałeś.
Od Gold_Boy: Bo ja jestem
geniuszem.
Do Gold_Boy: Przystojny, mądry.
Ideał! :p
Od Gold_Boy: Kontynuuj ;D
Do Gold_Boy: Ha, ha!
~*~
Siedziałem i czekałem na znajomego. Zastanawiałem
się, czy wyznać mu co do niego czuję. Wiem może TROCHĘ zachowywałem się jak
szczeniak, a mając 32 lata powinienem wydorośleć. Trzeba zaryzykować, bo nigdy nie wiadomo co się stanie póki się nie
spróbuje. Z tą myślą starałem się nie zwariować. Wypiłem kolejny łyk kawy i
wtedy zobaczyłem go. Wiedziałem, że to On. Czarne, krótkie włosy, średniej
wielkości, umięśniony, opalony.
Rozejrzał się. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się szeroko i pomachał mi. Podniosłem rękę w geście powitania, a
brunet usiadł naprzeciwko.
- Cześć! Ty jesteś Karol? Od razu cię poznałem
– zaśmiał się.
- Cieszę się. I jak wyglądam? Gorzej, lepiej,
aniżeli myślałeś? – Oparłem głowę na ręce udając obojętność, choć tak naprawdę
to cały się skręcałem z ciekawości.
Skrzywił się nieznacznie i
zilustrował mnie wzrokiem.
- Hm… Lepiej.
Wtedy to ja wyszczerzyłem się jak
głupi.
- Mam pytanie: jest tyle lodziarni, kawiarni.
Dlaczego centrum handlowe?
Czekałem na to pytanie. Sięgnąłem do
kieszeni spodni i wyciągnąłem dwa kartoniki. Położyłem je przed chłopakiem.
- Co to? – Obejrzał je. – Bilety do kina? Na…
Na Śmiertelny upadek 2??? Super! Nie
wiedziałem, że oglądasz coś takiego.
Nie, ale dla ciebie się poświęcę.
Wzruszyłem ramionami.
- Zacznie się za 15 minut – wskazałem palcem
na godzinę seansu. – Chodź.
Upiłem ostatni łyk czarnego napoju i
wstałem. Poszedłem przodem, czując na sobie wzrok młodszego. Zajęliśmy miejsca i
wyczekiwaliśmy filmu.
Sensacyjny? Eh… może nie będzie tak źle…
Moją sytuację i ego poprawiał fakt,
że bardziej od dużego ekranu interesował go długowłosy chłopak, czyli ja.
- Paweł… - nie uraczyłem znajomego chociażby
jednym spojrzeniem – coś się stało, że ciągle się gapisz w moją stronę?
- Jest na co – szepnął mi do ucha, a mnie
przeszedł dreszcz.
Wywróciłem oczami.
W końcu skupił się na filmie. Tak jak
myślałem, był nudny. Za to koledze bardzo się podobało.
Postanowiłem podjechać do parku i tam
mu wszystko (znaczy co czuję) powiedzieć.
Wsiedliśmy do samochodu młodszego, bo
mój pożyczyła siostra.
Niestety (a może stety) po paru minutach zaczęło lać.
- Do mnie, do ciebie? - spytał.
- Co??? – bądź, co bądź, ale to pytanie było
zbyt dwuznaczne.
- Ha, ha, ha! Spokojnie, nie chcę cię zgwałcić.
Jakbyś nie zauważył, pada. – Prychnąłem. – No właśnie. Więc wypadałoby się gdzieś
schować przed deszczem.
- Ja mieszkam po drugiej stronie miasta.
- To już znamy odpowiedź. – Uśmiechnął się.
Oparłem głowę o szybę, obserwując
krople deszczu uderzające w okno. Może to
i lepiej? Będziemy CHYBA sami.
Zaparkował samochód przed blokiem i
szybko pobiegliśmy do klatki. Weszliśmy na pierwsze piętro i chłopak wyciągnął
pęk kluczy. Wpuścił mnie do środka i zamknął za nami drzwi.
- Ale się rozpadało. Woda leje się ze mnie
strumieniami – westchnąłem.
Nic nie odpowiedział.
Zdziwiłem się i odwróciłem w jego
stronę. Stał i obserwował mnie szeroko otwartymi oczami. Przełknął głośno
ślinę.
- Karol… Zaczynam się zastanawiać nad tym
gwałtem…
Wtedy to moje oczy powiększyły się
kilkakrotnie.
Chociaż, to może być okazja…
Podszedłem do niego i uśmiechnąłem
się.
- Paweł, Paweł... – Pokiwałem głową. – Taki duży
chłopczyk i nie wiesz, że jeśli druga osoba nie ma nic przeciwko to, to jest po
prostu sex?
Nie czekając na odpowiedź, pocałowałem
go. Od razu zaczął oddawać tą pieszczotę. Oj umiał całować, umiał. Nasze języki
długo toczyły wojnę o dominację. Sięgnął to tyłu mojej głowy i rozwiązał kucyk.
Mokre włosy opadły na plecy. Młodszy wplótł w nie palce, przyciągając mnie
jeszcze bliżej.
Oderwałem się na chwile.
- Sypialnia?
Kiwnął głową i wciągnął mnie do
pomieszczenie obok. Zrzucił z ramion moją, ciężką od wody, marynarkę, znowu łącząc nasze wargi w pocałunku. Badałem dłońmi jego mięśnie przez przyklejoną do ciała
bluzkę. On, w tym czasie, dobrał się do guzików koszuli, co chwilkę opuszkami
palców zahaczając o skórę. Kiedy pozbyliśmy się górnej części odzieży
położyliśmy się łóżku. Zawisł nade mną zlizując pozostałe kropelki wody.
Pomyśleć, że kiedyś nie lubiłem deszczu…
Zaczął krążyć językiem dookoła
prawego sutka, żeby później się przyssać do niego.
- Mm…
Młodszy jedynie się uśmiechnął i
torując sobie drogą pocałunkami dorwał się do drugiego. Zniecierpliwiony
pociągnąłem go do góry, żeby poczuć jego usta na swoich. Nie protestował. Po
chwili usiadł na mnie okrakiem i przyglądał mi się.
- O co chodzi? – zaniepokoiłem się.
- Piękny – westchnął i pochylił się znowu
łącząc nasze wargi.
Uśmiechnąłem się i z zaangażowaniem
zacząłem oddawać pocałunek. Sięgnąłem do rozporka chłopaka i przejechałem ręką po, już wybrzuszonym, miejscu. Przez to ugryzł mnie w wargę. Syknąłem, a
młodszy od razu podniósł się.
- Przepraszam. – Przejechał opuszkami palców po
bolącym miejscu.
Rozczulił mnie tym.
Machnąłem ręką pokazując, że nic się
nie stało. Zaczął pieścić swoimi ustami i językiem delikatną skórę szyi.
Odchyliłem głowę to tyłu dając mu lepszy dostęp i sięgnąłem znowu do jego
spodni. Zamruczałem, kiedy przyssał się do jabłka Adama. Rozpiąłem pasek, guzik,
suwak. Brunet podniósł się i zdjął resztę swojego ubrania. To samo zrobił z
moim. Pochylił się i delikatnie przytrzymał okulary.
- Mogę?
Uśmiechnąłem się dając mu znać, że tak. Położył je na półce obok. Nie
zdążył nic zrobić, a popchnąłem go i teraz to ja byłem górą. Kąciki moich ust
powędrowały do góry. Chciał coś powiedzieć, lecz zatkałem mu wargi swoimi. Już
miałem zanurzyć w nim swoje palce, aby go przygotować, kiedy poczułem, ze mnie
uprzedził.
- Co…?
- Chyba nie chcesz się wycofać?
- Ale… - Dołączył kolejny. – Ale przeważnie
jestem… nasze role są zamienione.
- PRZEWAŻNIE.
- Eh… tylko kilka razy i jakieś kilkanaście –
trzeci – lat temu.
- Zaufaj mi. – Uśmiechnął się.
Wyciągnął je. Westchnąłem i niepewnie
kiwnąłem głową.
- Skoro tak to lepiej połóż się na brzuchu.
Przełknąłem głośno ślinę i, dalej nie
przekonany do tego pomysłu, spełniłem jego prośbę.
Uklęknął za mną, chwycił mnie za biodra i pociągnął do tyłu, przez co musiałem
się wypiąć. Jednym pchnięcie znalazł się w środku. Krzyknąłem. Nie było w tym,
ani krzty, przyjemności.
- Wszystko OK?
- Nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- O… - wyraźnie się zdziwił.
Czego on się spodziewał?!
- Myślałeś, że wsadzisz swojego wielkiego
kutasa do mojego odzwyczajonego tyłka i będzie dobrze?!
- Ka-Karol…? To ty?
- Nie, kurwa, święty Mikołaj! – prychnąłem.
- Myślałem, że jesteś zawsze taki… spokojny,
romantyczny…
- I przez to mam znieczulice dupy? – Odwróciłem głowę. – I nie, nie zawsze taki byłem.
- Sorry… Faktycznie ciasno – Uśmiechnął się. – Nie zawsze?
Wywróciłem oczami.
- Naprawdę nie uważam to za dobry moment do
opowieści, że jeszcze zaledwie parę lat temu umawiałem się co chwilę z innym
facetem, a teraz wydoroślałem i zgłupiałem myśląc, że nic nie robiąc spotkam
księcia z bajki… A teraz – poruszyłem biodrami – pokaż co potrafisz.
Kiwnął i wysunął się prawie całkiem,
by zaraz szybko znowu pchnąć do przodu. Cofnął trochę i ponowił ruch trafiając
idealnie w prostatę. Moje ciało wygięło się w łuk. Przyspieszył tempo. Przez
niego odezwała się we mnie wredne ja.
Postanowiłem nie dać mu tej satysfakcji (wiem może to trochę dziecinne) i
powstrzymywać się resztką wolnej woli i nie dojść za szybko. Warknął
niezadowolony. Czułem, że zaraz nie wytrzyma. Uśmiechnąłem się pod nosem.
Poczułem jak lepka ciecz wypełnia mnie od środka, czemu towarzyszył krzyk
młodszego. W końcu mogłem sobie na to pozwolić i mną również ogarnął orgazm. Upadłem
zdyszany na materac, a Paweł na mnie, zaraz jednak zsunął się na miejsce obok.
Przysunąłem się i położyłem głowę na jego piersi.
- A mi się wydawało, że to osoba na dole
powinna dojść pierwsza… - zaśmiałem się.
Zrobił grymas niezadowolenia. Uśmiechnąłem
się i cmoknąłem go w usta.
Leżeliśmy tak chwilę w ciszy, aż nie
wytrzymałem i postanowiłem mu powiedzieć…
- Paweł… - Uchylił powieki. – Może to i głupie,
ale kocham cię.
Poczułem jak się spina, ale milczy. Nie
zadowoliła mnie ta odpowiedź. Westchnąłem i postanowiłem dać mu jakieś pięć
minut, które przez moją wrodzona ciekawość, zamieniły się w minutkę.
- A ty, co do mnie czujesz…? – spytałem z
obawą.
- Eh… Karol, przepraszam cię, ale… ale to nie
ja będę twoim księciem z bajki. Życie to nie jest słodkie yaoi.
Kiwnąłem tylko głową i zamknąłem oczy
nie chcąc patrzeć na to piękne ciało, które nigdy nie będzie moje tak jakbym
tego chciał…
Trzeba zaryzykować, bo nigdy nie wiadomo co się stanie póki się nie
spróbuje…
Zgłupiałem myśląc, że nic nie robiąc spotkam księcia z bajki…
Może to i głupie, ale kocham cię…
To nie ja będę twoim księciem z bajki…
Życie to nie jest słodkie yaoi…
Przełknąłem ślinę i postanowiłem coś –
muszę przestać zachowywać się jak jakiś dzieciak i wziąć życie w swoje ręce.
Konkretniej – poszukać swojej miłości, a nie całymi dnami przesiadywać przed
komputerem pisząc słodkie opowiadania i marząc, że kiedyś to ja będę ich
bohaterem…
KONIEC!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz