sobota, 22 sierpnia 2015

Przywiązanie - Rozdział 9.



Rozdział 9.
 - Wszystko w porządku? – Trzymając mnie, abym nie upadł prowadził na kanapę.
 - Nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. – Nie mam siły. Możemy o tym porozmawiać jutro?
 - Znaczy dzisiaj? – zaśmiał się.
 - Yyy… Która godzina…? – zmartwiłem się, że go tak późno obudziłem.
 - Po drugiej, ale nie przejmuj się. – Uśmiechnął się.
 - Mhm… - mruknąłem.
Doszedłem do celu, lecz kiedy tylko usiadłem, wstałem jak poparzony ledwo powstrzymując jęk bólu.
 - Co się stało?! – Kolega zaraz był obok i zdziwiony zaczął się mi przyglądać.
 - Wolałbym nie siadać… - powiedziałem ledwo słyszalnie i opuściłem głowę.
 - Dla… Alek, czy on… - zerknąłem na niego. Nigdy nie widziałem go tak zmartwionego i złego – cię gwałcił…?
Odskoczyłem szybo, co zaraz pożałowałem, czując jak każda nawet najmniejsza rana i siniak przypominają o swoi istnieniu.
 - CO??? Przecież… to mój chłopak… tzn. były, ale jeszcze wtedy nim był. Jak partner mógłby… - nie dałem rady wydusić z siebie tego słowa.
Chwycił mnie za rękę i popatrzył głęboko w oczy.
 - Jeśli uprawiał z tobą sex bez twojej zgody, to nie jest ważne jakie są miedzy wami relacje, inaczej tego nazwać nie można.
Odwróciłem wzrok na swoje buty, które nagle zaczęły być bardzo interesujące, zwłaszcza, że jeden z nich to był czarny trampek, a drugi od pary lakierków.
Westchnął i zaczął rozkładać sofę.
 - Mam nadzieję, iż się wyśpisz na tym. Może to nie są luksusy, ale mam tylko jedno łóżko, a domyślam się, że nie chcesz go ze mną dzielić. Przepraszam… wybrałem lepsze, ale naprawdę to jest całkiem wygodne. – Poprawił poduszki, które nie wiem kiedy znalazły się na moim posłaniu, wraz z kołdrą.
 - Spokojnie. Ja tu się wpraszam, a ty jeszcze…
 - Nie mam nic przeciwko – przerwał mi. – Miło będzie z kimś porozmawiać, nie tak jak teraz - sam we własnym mieszkaniu. Może i jest małe, ale wcześniej nie potrzebowałem większego. Chodź. - Wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę jakiś drzwi. – Tu jest łazienka. Chcesz się wykąpać, czy coś? – Kiwnąłem głową. – Zaraz wracam.
Zostałem sam i zacząłem się rozglądać. Miał rację – duże to mieszkanie nie jest, lecz przytulne. Podziwiałem pomieszczenia, które widziałem z miejsca gdzie stałem.
Ma gust – z zadowoleniem stwierdziłem.
 - Jestem – przyszedł z niebieskim ręcznikiem.
 - Dziękuję. – Uśmiechnąłem się, pierwszy raz od dawna szczerze. – Ładnie tu.
 - Cieszę się. – Na jego twarzy znowu zagościła radość. Ziewnął. – Nie obrazisz się jak pójdę spać? Rano wszystko mi wyjaśnisz.
 - Jasne.
Wszedłem pod prysznic i z ulgą zacząłem zmywać z siebie cały bród. Ciepła kąpiel dobrze na mnie podziałała. Owinąłem się materiałem i cicho podszedłem do walizki. Wyciągnąłem spodnie dresowe, w których spałem i wróciłem do łazienki. Przebrany, wyszorowałem zęby bardzo dokładnie. Czysty i pachnący podreptałem na sofę i bardzo szybko zasnąłem…

~*~
Obudziło mnie gwizdanie w rytm piosenki z radia. Przetarłem oczy i rozejrzałem się.
Chwila… Gdzie ja jestem???
Poszedłem za źródłem dźwięku. To Robert robił sobie kawę. Przetarłem oczy i zacząłem się zastanawiać co się wczoraj stało. Odwrócił się i z uśmiechem przywitał.
 - Cześć! Jak się spało? Chcesz też? – wskazał na kubek w tęczowe paski.
 - Z chęcią. – Powoli zacząłem sobie przypominać wszystko.
Wszedłem do środka i oparłem się o blat.
 - Trzymaj – po chwili podał mi czarny płyn w podobnym naczyniu, tyle że w kolorowe groszki.
 - Dzięki. – Z ulgą przyjąłem go i upiłem łyk. – Dobra – zadowolony stwierdziłem.
 - Uff… - odetchnął z ulgą, co przypieczętowaliśmy śmiechem. – Jak się czujesz?
 - Wszystko mnie boli. Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczny. Obiecuję, że kiedy tylko coś sobie znajdę to się wyprowadzę, ale na razie nie mam gdzie iść.
 - Żartujesz? Nie śpiesz się! Milej tak się do kogoś odezwać… aż tak ci przeszkadza twoje nowe łóżko? – zaśmiał się.
 - Nie. Jest całkiem wygodne, tylko nie chciałbym ci robić kłopotu.
 - Nie robisz. To mogę się dowiedzieć co się stało? – Zmartwiony usiadł przy niewielkim stoliku.
Kiwnąłem głową.
 - Zaprosił jakiegoś znajomego z żoną. Swoją drogą całkiem miła kobieta, o nim nie wiem co powiedzieć, bo praktycznie nie rozmawialiśmy. – Napiłem się znowu. – Oczywiście siedzieliśmy przy winie i whisky, które przyniósł… ten facet, nie pamiętam jak się nazywał, oraz ciastkach. Nie czułem się najlepiej i postanowiłem pójść do sypialni. Pomogła mi ta Weronika. Obudził mnie Jacek kładący się na łóżko. – Przełknąłem gulę w gardle. – Powiedział, że nie będziemy dzisiaj spać… Nie chciałem, ale był silniejszy. Kiedy go ugryzłem uderzył, jak próbowałem uciec złapał. Nie miałem szans… - Przypomniałem sobie to wszystko z najdrobniejszymi szczegółami.
Nie wytrzymałem - pobiegłem do łazienki i zwróciłem resztki tego co było w moim żołądku.  Oparłem się o ścianę, a Robert ukląkł koło mnie i zaczął głaskać po głowie.
 - Przepraszam – wyszeptałem. Było mi cholernie wstyd.
 - Przecież nic się nie stało.
Na chwiejnych nogach, przy pomocy przyjaciela, podszedłem do umywalki i opłukałem sobie twarz. Odwróciłem się i tak po prostu go przytuliłem. Objął mnie ramionami. Czułem jak jego serce mocno wali. Zdziwiłem się, ale postanowiłem później o to spytać. Staliśmy tak w ciszy przez dłuższą chwilę.
 - W porządku? – spytał.
 - Dziękuję – wyszeptałem do jego bluzki.
 - Nie ma za co. Chodź coś zjeść. Dasz radę?
Odsunąłem się i kiwnąłem głową. Poczułem ogromną ulgę. Poszliśmy do kuchni i zacząłem się przyglądać jak przygotowuje kanapki.
Zniknęły bardzo szybko, w atmosferze żartów z dzieciństwa i opowieści o dziwnych pacjentach w szpitalu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz