Rozdział 9.
- Wszystko w porządku? – Trzymając mnie, abym
nie upadł prowadził na kanapę.
- Nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. – Nie mam
siły. Możemy o tym porozmawiać jutro?
- Znaczy dzisiaj? – zaśmiał się.
- Yyy… Która godzina…? – zmartwiłem się, że go
tak późno obudziłem.
- Po drugiej, ale nie przejmuj się. – Uśmiechnął
się.
- Mhm… - mruknąłem.
Doszedłem do celu, lecz kiedy tylko
usiadłem, wstałem jak poparzony ledwo powstrzymując jęk bólu.
- Co się stało?! – Kolega zaraz był obok i zdziwiony
zaczął się mi przyglądać.
- Wolałbym nie siadać… - powiedziałem ledwo
słyszalnie i opuściłem głowę.
- Dla… Alek, czy on… - zerknąłem na niego.
Nigdy nie widziałem go tak zmartwionego i złego – cię gwałcił…?
Odskoczyłem szybo, co zaraz
pożałowałem, czując jak każda nawet najmniejsza rana i siniak przypominają o
swoi istnieniu.
- CO??? Przecież… to mój chłopak… tzn. były,
ale jeszcze wtedy nim był. Jak partner mógłby… - nie dałem rady wydusić z
siebie tego słowa.
Chwycił mnie za rękę i popatrzył
głęboko w oczy.
- Jeśli uprawiał z tobą sex bez twojej zgody,
to nie jest ważne jakie są miedzy wami relacje, inaczej tego nazwać nie można.
Odwróciłem wzrok na swoje buty, które
nagle zaczęły być bardzo interesujące, zwłaszcza, że jeden z nich to był czarny
trampek, a drugi od pary lakierków.
Westchnął i zaczął rozkładać sofę.
- Mam nadzieję, iż się wyśpisz na tym. Może to
nie są luksusy, ale mam tylko jedno łóżko, a domyślam się, że nie chcesz go ze
mną dzielić. Przepraszam… wybrałem lepsze, ale naprawdę to jest całkiem wygodne. – Poprawił poduszki, które nie wiem kiedy znalazły się na moim posłaniu, wraz z
kołdrą.
- Spokojnie. Ja tu się wpraszam, a ty jeszcze…
- Nie mam nic przeciwko – przerwał mi. – Miło będzie
z kimś porozmawiać, nie tak jak teraz - sam we własnym mieszkaniu. Może i jest
małe, ale wcześniej nie potrzebowałem większego. Chodź. - Wziął mnie za rękę i pociągnął
w stronę jakiś drzwi. – Tu jest łazienka. Chcesz się wykąpać, czy coś? – Kiwnąłem głową. – Zaraz wracam.
Zostałem sam i zacząłem się rozglądać.
Miał rację – duże to mieszkanie nie jest, lecz przytulne. Podziwiałem
pomieszczenia, które widziałem z miejsca gdzie stałem.
Ma gust – z zadowoleniem
stwierdziłem.
- Jestem – przyszedł z niebieskim ręcznikiem.
- Dziękuję. – Uśmiechnąłem się, pierwszy raz od
dawna szczerze. – Ładnie tu.
- Cieszę się. – Na jego twarzy znowu zagościła radość.
Ziewnął. – Nie obrazisz się jak pójdę spać? Rano wszystko mi wyjaśnisz.
- Jasne.
Wszedłem pod prysznic i z ulgą
zacząłem zmywać z siebie cały bród. Ciepła kąpiel dobrze na mnie podziałała.
Owinąłem się materiałem i cicho podszedłem do walizki. Wyciągnąłem spodnie
dresowe, w których spałem i wróciłem do łazienki. Przebrany, wyszorowałem zęby
bardzo dokładnie. Czysty i pachnący podreptałem na sofę i bardzo szybko
zasnąłem…
~*~
Obudziło mnie gwizdanie w rytm
piosenki z radia. Przetarłem oczy i rozejrzałem się.
Chwila… Gdzie ja jestem???
Poszedłem za źródłem dźwięku. To Robert
robił sobie kawę. Przetarłem oczy i zacząłem się zastanawiać co się wczoraj
stało. Odwrócił się i z uśmiechem przywitał.
- Cześć! Jak się spało? Chcesz też? – wskazał na
kubek w tęczowe paski.
- Z chęcią. – Powoli zacząłem sobie przypominać
wszystko.
Wszedłem do środka i oparłem się o
blat.
- Trzymaj – po chwili podał mi czarny płyn w
podobnym naczyniu, tyle że w kolorowe groszki.
- Dzięki. – Z ulgą przyjąłem go i upiłem łyk. –
Dobra – zadowolony stwierdziłem.
- Uff… - odetchnął z ulgą, co przypieczętowaliśmy
śmiechem. – Jak się czujesz?
- Wszystko mnie boli. Nawet nie wiesz jak
jestem ci wdzięczny. Obiecuję, że kiedy tylko coś sobie znajdę to się
wyprowadzę, ale na razie nie mam gdzie iść.
- Żartujesz? Nie śpiesz się! Milej tak się do
kogoś odezwać… aż tak ci przeszkadza twoje nowe łóżko? – zaśmiał się.
- Nie. Jest całkiem wygodne, tylko nie
chciałbym ci robić kłopotu.
- Nie robisz. To mogę się dowiedzieć co się
stało? – Zmartwiony usiadł przy niewielkim stoliku.
Kiwnąłem głową.
- Zaprosił jakiegoś znajomego z żoną. Swoją
drogą całkiem miła kobieta, o nim nie wiem co powiedzieć, bo praktycznie nie rozmawialiśmy. – Napiłem się znowu. – Oczywiście siedzieliśmy przy winie i whisky, które
przyniósł… ten facet, nie pamiętam jak się nazywał, oraz ciastkach. Nie czułem się
najlepiej i postanowiłem pójść do sypialni. Pomogła mi ta Weronika. Obudził
mnie Jacek kładący się na łóżko. – Przełknąłem gulę w gardle. – Powiedział, że
nie będziemy dzisiaj spać… Nie chciałem, ale był silniejszy. Kiedy go ugryzłem uderzył, jak próbowałem uciec złapał. Nie miałem szans… - Przypomniałem sobie to
wszystko z najdrobniejszymi szczegółami.
Nie wytrzymałem - pobiegłem do
łazienki i zwróciłem resztki tego co było w moim żołądku. Oparłem się o ścianę, a Robert ukląkł koło
mnie i zaczął głaskać po głowie.
- Przepraszam – wyszeptałem. Było mi cholernie
wstyd.
- Przecież nic się nie stało.
Na chwiejnych nogach, przy pomocy
przyjaciela, podszedłem do umywalki i opłukałem sobie twarz. Odwróciłem się i
tak po prostu go przytuliłem. Objął mnie ramionami. Czułem jak jego serce mocno
wali. Zdziwiłem się, ale postanowiłem później o to spytać. Staliśmy tak w ciszy
przez dłuższą chwilę.
- W porządku? – spytał.
- Dziękuję – wyszeptałem do jego bluzki.
- Nie ma za co. Chodź coś zjeść. Dasz radę?
Odsunąłem się i kiwnąłem głową.
Poczułem ogromną ulgę. Poszliśmy do kuchni i zacząłem się przyglądać jak
przygotowuje kanapki.
Zniknęły bardzo szybko, w atmosferze
żartów z dzieciństwa i opowieści o dziwnych pacjentach w szpitalu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz