środa, 24 lutego 2016

Wakacyjny romans - Rozdział 3.

Rozdział 3.
Tydzień później…
Nie myliłem się. Następnego dnia przyszedł po resztę swoich rzeczy i nawet widząc go z urażoną dumą, a do tego wyraźnie przegranego, poprawiło to mój humor. Jednak później, wraz z każdym nadchodzącym dniem czułem się coraz gorzej. Zastanawiałem się, czy on jednak może nie mieć racji i rzeczywiście nie jestem zbyt nudny na jakiekolwiek związki… W końcu po tylu rozstaniach w tak młodym wieku… Coś musiało z tego być.
Była niedziela, do tego zakończyliśmy projekt wielkim sukcesem, więc mogłem trochę odpocząć w domu. Tylko to nie wyszło mi to na dobre, bo miałem dużo wolnego czasu, a to zdecydowanie nie działało na mnie korzystnie.
Siedziałem na kanapie z butelką piwa w ręce, a drugą już opróżnioną stojącą na podłodze. Już miałem się napić, kiedy usłyszałem dzwonek przy drzwiach. Niezadowolony poszedłem sprawdzić kto do mnie zawitał. Zakładałem, że Gabryśka. Nie pomyliłem się.
 - Witam! Pijesz beze mnie? Barbarzyństwo! – oburzyła się.
 - Nie mam nastroju do pogaduszek, OK.?
 - Nie? Tylko mi nie mów, że przeżywasz rozstanie z tym dupkiem?!
 - Co ci do tego.
Poszedłem do salonu kończąc swój trunek. Rozsiadłem się na kanapie i krzyknąłem do ściągającej buty Gabryśki:
 - Przynieś piwo! Jest w lodówce.
Zaraz pojawiła się z dwoma kolejnymi butelkami.
 - To teraz mi mówisz co się stało.
Upiła łyk i czekała.
 - Co się miało stać? Tylko kolejny facet mnie zdradził. Powiedziałbym, że każdy facet to kłamca, gdybym sam nim nie był.
Dłużkiem wypiłem całe moje piwo.
 - Daj spokój! Teraz ciesz się wolnością. Wdaj się w jakiś gorący romans bez zobowiązań, bez zahamowań i przejdzie ci.
Prychnąłem.
 - Mam! – nagle krzyknęła.
 - Zawału bym dostał! Co masz? Okres?
 - Nie kpij! Pomysł przyszedł do mojej genialnej główki! – Wywróciłem oczami. – Wysłuchaj mnie najpierw, a nie. Kiedy ty ostatni raz brałeś urlop?
 - Yy… To będzie… Jakiś rok temu?
 - No! To teraz bierzesz i wyjeżdżamy na wakacje!
 - Chyba cię pojebało. Jakie zaś wakacje?
Wyszła bez słowa i wróciła ze swoim tabletem, bez którego już nie potrafiła nigdzie pójść.
 - Gdzie by tu…? – zastanawiał się na głos. – Może… Hiszpania? Albo lepiej Włochy, w końcu mam przed sobą Polskiego Króla W Robieniu Włoskich Dań!
 - Zwariowałaś…
 - No zgódź się! Proszę! Zrób to w takim razie dla mnie.
Przez chwilkę się zastanawiałem.
 - Nie dostanę urlopu! – chwytałem się ostatniej deski ratunkowej. Nie wiem dlaczego nie chciałem, ale po prostu nie uśmiechała mi się tak odległa wyprawa.
 - Spróbuj!
Westchnąłem i się ginąłem po telefon. Wybrałem numer firmy, w której pracowałem i zadzwoniłem. Tak dla świętego spokoju. Jednak spodziewałem się odmowy a nie…
 - Ależ oczywiście! Należy się panu, panie Darku! Tak ciężko pan ostatnio pracował… Na jak długo?
A ja tylko w myślach zacząłem wyzywać moją przyjaciółkę od najgorszych…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz