wtorek, 1 września 2015

Senne fantazje - One shot



One shot.
 - Dzisiaj mamy zastępstwo z tym drugim historykiem, panem Koniczynką. Podobno jest super… ale nie lubi śpiochów – przyjaciel spojrzał na mnie wymownie.
 - Lekcja to lekcja. – Wzruszyłem ramionami. – Co dzisiaj mamy? Starożytność w Grecji? Przecież to idealny moment na sen. Później jest angielski i Michalik nie pozwoli mi, bo będzie pytać.
 - Michał…
DRYŃ!!!
 - Martwię się o ciebie – dokończył kiedy przestało dzwonić.
Machnąłem ręką, a wzrok skierowałem na osobę za Konradem – Krystiana.
Hebanowe, długie włosy okalały jego bladą twarz i szyję, a zielone, duże oczy uważnie obserwowały każdego, z nutą pogardy. Czerwone usta, które rzadko się uśmiechają, mięśnie idealnie zarysowane pod czarnym T-shirtem z kolorową czaszką i białymi napisami, granatowe spodnie z przetarciami oraz srebrnym łańcuchami przyczepionym do lewej kieszeni, glany. Całość sprawia dość przerażający widok, ale to jest mój ukochany. To znaczy on nic o tym nie wie, lecz podziwiam go z daleka wiedząc, iż pod tą maską obojętności chowa się wspaniały człowiek. Dowiedziałem się o tym pewnego popołudnia, kiedy to musiałem robić z nim projekt na biologię, w zeszłym roku. Wtedy też zwróciłem na niego uwagę i odkryłem, że jestem gejem.
 - Idzie – szepnął Konrad.
 - Kto? – obudziłem się z transu. – Aa… - Zerknąłem na nauczyciela.
Chyba gdzieś mi minął w tej zatłoczonej szkole…
Weszliśmy do klasy i ja, jak zwykle, usiadłem w przedostatniej ławce pod oknem. Sam. Przyjaciel poszedł do dziewczyny Weroniki.
Z zadowoleniem zauważyłem, że Krystian został zmuszony brakiem wolnych ławek, do siedzenia w centrum, a zarazem na świetnym widoku.
 - Dzień dobry! Jestem Zbigniew Koniczynka… - i w tym momencie się wyłączyłem.
Powiedzcie mi, kto to myślał, żeby zakazać komuś po 800 rano spać, a nakazać myśleć?! Skandal!  
Już prawie zasnąłem, kiedy usłyszałem TO:
 - A może chcecie jakieś ciekawe szczegóły z tamtego okresu?
… i śmiech części klasy, przez co nawet tak wytrawny śpioch jak ja nie mogłem się zdrzemnąć.
 - W tamtych czasach, w Grecji, było dużo homoseksualistów. Myślicie, że skąd pochodzi słowo lesbijka? Od wyspy… - I wreszcie przyszedł Morfeusz zabierając do krainy snów…

~*~

Siedziałem, a właściwie leżałem na… czymś. Ni łóżko, ni kanapa… Opierałem się o dużą ilość poduszek, a jakieś kobiety w dziwnych sukienkach karmiły mnie owocami. Już miałem się zdrzemnąć (nie ma to jak spać we własnym śnie), kiedy wszedł… Krystian! Do tego ubrany w jakieś prześcieradła, szmaty, nie wiadomo co! Jak jakiś Grek czy coś. Zabawny, a również pociągający widok.
Dopiero wtedy rozejrzałem się po pomieszczeniu (choć najchętniej to bym wzroku nie odkleił od jego odsłoniętego ciała).
Trochę za bardzo czułem się jak w jakimś pałacu greckim.
 - Możemy zostać sami? – skierował te słowa do służek, a one, wcześniej się kłaniając, wyszły.
Zielonooki podszedł do mnie z zabójczym uśmiechem na twarzy.
 - O co chodzi? – spytałem, choć tak naprawdę nie wiedzieć czemu wiedziałem.
Oblizał perwersyjnie usta i pochylił się.
 - Ciebie. – I nie czekając na odpowiedź pocałował.
Zarzuciłem mu ręce na szyję przyciągając bliżej. Gdy jego język zakradł się do środka westchnąłem cicho. Odsunął się na co zareagowałem jękiem zawodu. Szybko pozbył się dziwnego odzienia i zwinnym ruchem to samo zrobił z moim. Nagi usiadł na moich nogach, znowu łącząc nasze wargi. Czułem jak nasze członki ocierają się o siebie, przez co jeszcze bardziej stwardniałem. Znowu uniósł się, tym razem nie schodząc ze mnie.
 - Zgłodniałem… - Rozejrzał się.
Sięgnął do półmiska z owocami, leżącego nieopodal i wziął banana. Ze skupieniem i czcią zaczął go obierać, a później ugryzł kawałek. Tylko od tego widoku mogłem dojąć.
 - Chcesz też?
Nie dałem rady wykrztusić słowa, więc tylko kiwnąłem głową.
Tym razem nie połknął tylko pochylił się i w taki sposób nakarmił mnie. Z ochotą przyjąłem go. Powtórzył to, aż cały owoc zniknął.
 - Albo nie… napiłbym się czegoś… - Znowu wziął coś w tego naczynia.
Rozciął nożem (nie ważne skąd on się tam znalazł) pomarańcz na pół i wycisnął na mój tors. Pochylił się i zlizał sok. Kiedy nic nie zostało z pierwszej połówki kolejną ścisnął nad… moim członkiem. Oblizał się i szybko pozbył płynu z niego. Tym razem nie odsunął się tylko zaczął pieścić wrażliwe miejsce ustami i językiem. Czułem się jakbym wylądował w raju. Nie hamując jęków zacisnąłem pięści na poduszce. Nie trwało to długo (nic w tym dziwnego), doszedłem. Połknął wszystko. Cmoknął mnie w usta, a później wylał na palce (nie wiadomo skąd) lubrykant. Zaczął przygotowywać moją dziurkę na coś większego. Kiedy byłem gotowy przygotował się do pchnięcia…
DRYŃ!!!

~*~

DRYŃ!!!
Na całe szczęście nie siedziałem na końcu, więc się nie przewróciłem.
W takim momencie?!!!
Zacząłem się pakować i dopiero wtedy zauważyłem, że nikt tego nie robi, a pomiędzy moją ławką a tą Damiana i Filipa stoi pan Koniczynka.
 - Jak się spało?
Uśmiechnąłem się głupkowato.
 - Jakbym miał poduszkę…
 - Reszta na przerwę, ty zostajesz – wskazał na mnie. – Podejdź do biurka.
Zerknąłem na spodnie, gdyż coś za bardzo mi uciskały strategiczne miejsce. Tak jak myślałem za bardzo się podnieciłem tym snem…
 - Muszę do toalety – mruknąłem.
Westchnął, ale zgodził się, tylko musiałem szybko wracać, na tej przerwie.
Zarzuciłem plecak na ramię i wybiegłem z klasy. Nawet nie wiecie jak się cieszyłem, że w pośpiechu założyłem za dużą na mnie bluzę starszego brata, zamiast coś swojego. Wpadłem do kabiny i rozpiąłem spodnie.
 - Eh... - pokręciłem głową.
Zacząłem szybko się masturbować wyobrażając sobie sen z ukochanym w roli głównej. To mi bardzo pomogło i szybko pozbyłem się problemu.
Do czego to doszło? Nigdy tego nie robiłem, a tu muszę w kiblu w szkole!
Poprawiłem strój i wytarłem ślady zbrodni. Uspokoiłem oddech, a następnie poszedłem do nauczyciela. Czekał na mnie tłumacząc coś Krystianowi. Od razu przed oczami pojawił się widok zielonookiego chowającego moje przyrodzenie w swoich ustach. Szybko odwróciłem wzrok.
 - A może pan by odpuścił? - spytałem, udając zaciekawienie plakatami na ścianach.
 - A może nie? Zwłaszcza, że mam już pomysł. Otóż twój kolega uczestniczy w projekcie razem z kilkoma innymi uczniami naszej szkoły. Ty również do tego dołączysz.
 - Eh... - Odważyłem się na nich (bruneta) spojrzeć. - Czego to ma dotyczyć?
 - Starożytnej Grecji. - Nauczyciel uśmiechnął się kpiąco, kiedy na pewno pobladłem słysząc te słowa z ust Krystiana.
Kurwa...


KONIEC!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz