wtorek, 15 września 2015

Przywiązanie - Rozdział 18



Rozdział 18.
Miesiąc później…
Z czasem wyzdrowiałem  wypuścili mnie do domu. Oczywiście zamieszkałem u Roberta. Nie zdążyłem się rozpakować, więc z tym również nie było problemu. No i przeniosłem się z kanapy na łóżko. Nie! Do niczego nie doszło. Wystarczało nam tak jak było… Dobra, dobra – nie dawno wróciłem, a później byłem osłabiony.
Tego dnia musiałem iść do sądu i (oby) po raz ostatni miałem zobaczyć Jacka.
Zestresowany wszedłem na salę. Niestety, mój chłopak musiał zostać w szpitalu więc od rana go nie widziałem, ale jako świadek na rozprawie później miał przyjść. Spojrzałem w stronę mojego ex. Jak zawsze biła od niego pewność siebie. Liczyłem tylko, że mimo swojego fachu i znajomości nie wyjdzie szybko z więzienia. Weszła średniego wieku brązowowłosa pani sędzia.
 - Otwieram rozprawę przed sadem rejonowym. Będzie rozpoznana sprawa Jacka Zasady – zaczęła. – Wstawił się oskarżony – wstał – doprowadzony z aresztu śledczego. Lat trzydzieści siedem, prawnik, dotychczas niekarany. – Potwierdził to skinieniem głowy. – Dziękuję. Proszę usiąść. – Tak też zrobił. – Wstawił się również pokrzywdzony – kierowała wzrok na mnie, a ja podniosłem się – pan Aleksander Mazur. Dziękuję. – Usiadłem. - Otwieram przewód sądowy, udzielam głosu panu prokuratorowi.
 - Dziękuję, Wysoki sądzie – odezwał się rudowłosy mężczyzna wstając i zerkając do akt. – Oskarżam Jacka Zasadę o to, że dnia dwudziestego sierpnia dwa tysiące piętnastego roku w Katowicach około godziny 930 zgwałcił, a następnie pobił swojego chłopaka, Aleksandra Mazur. Pokrzywdzony doznał rozcięcia skóry na czole, złamania żebra oraz krwiaka w mózgu, co skutkowało rozstrojem jego zdrowia na okres powyżej siedmiu dni. Za popełnione przestępstwo oskarżonemu grozi kara nawet dziesięciu lat pozbawienia wolności.* - Usiadł.
 - Proszę, aby pan wstał – zwróciła się do Jacka. – Wysłuchał pan aktu oskarżenia. Czy zrozumiał pan treść zarzutu?
 - Tak.
 - Przyznaje się pan do dokonania tego czynu?  
 - Nie, nie przyznaję się i nie będę składał wyjaśnień.
CO?
 - No dobrze, ma pan takie prawo. Dziękuję, proszę usiąść, a pana pokrzywdzonego proszę do barierki.
Podszedłem, ale tak naprawdę to moje jak i innych zeznania pamiętam jak przez mgłę. Chyba nawet prawie się popłakałem, lecz nie jestem pewny. Pamiętam tylko, że mój ex w końcu nadwyrężył cierpliwość pani sędzi i został wyproszony z Sali. Ładnie zaprezentował jaki potrafi być, kiedy nie chowa się za maską uczciwego, dobrego prawnika. Jedyne co mnie uspokajało to duża, ciepła dłoń leżąca na mojej, należąca do Roberta.
 - Wstawaj – usłyszałem cichy szept przy swoim uchu.
Wtedy dopiero zdałem sobie sprawę, że już pora na wyrok. Kulturalnie podniosłem swoje cztery litery i skupiłem się.
 -Wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. Sąd rejonowy po rozpoznaniu sprawy Jacka Zasady, uznaje go winnego zarzucanego mu czynu – jego mina była wprost bezcenna – i wymierza mu karę ośmiu i pół roku pozbawienia wolności. Proszę usiąść.
Odetchnąłem z ulgą. Tak jak wcześniej już nic nie miało dla nie znaczenia. Przyszedłem tam aby złożyć zeznania, usłyszeć tłumaczenia mojego byłego (czego się nie doczekałem) oraz dla wyroku.
Szczęśliwy wyszedłem ze swoim chłopakiem na parking.
 - Udało się! – Rzuciłem mu się w ramiona.
 - Pewnie, jak mogłoby być inaczej? To co, jedziemy do domu?
 - Jasne. – Wsiadłem za kierownicę i pojechaliśmy w stronę mieszkania.


*Nie jestem pewna co do kary, gdyż szukałam i nadal mam wątpliwości. Nie chcę was wprowadzać w błąd. 
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz