Rozdział
30.
Parę dni
później…
Rozsiadłem
się na kanapie, oglądając film. Zerknąłem na chłopaków siedzących obok,
uśmiechając się nieznacznie. Krzysiek tulił się do ramienia Łukasza, a ten
głaskał go po plecach. Para zakochanych.
Zauważyłem,
że w brunecie ostatnio zaszło parę zmian – częściej widywałem go w spiętych
włosach, zaczął nosić pieszczochę, więcej jeść… Dodatkowo odkryłem, iż jak
normalnie ludzie po kłótniach oddalają się od siebie, tak oni przeciwnie. Nie
zauważyłem, kiedy to się wydarzyło, ale szósty zmysł mi podpowiedział… i
fragmenty lustra w koszu. W każdym razie cieszyłem się, widząc jak się kochają;
nie żałuję, że zadzwoniłem do Łukasza, kiedy Krzysiek oznajmił mi, że się
rozstali. Myślę, iż długo by mu zajęło zanim by się domyślił, o co może
chodzić. Wahałem się, ale wystarczyło na nich spojrzeć, żeby rozmyć
wątpliwości.
Wiki zawsze
dużo czasu spędzała przed komputerem, chyba coś pisała, ale od poznania tego…
Makoto, już odrywała się od maszyny tylko, żeby pójść na trening, czy do
szkoły, ewentualnie czasami trochę z nami posiedziała.
Kubusiowi
na razie podoba się w szkole i mam nadzieję, że jak najdłużej, bo później
będzie tak jak z jego siostrą – mogę
dzisiaj zostać w domu??? Tylko dzisiaj, obiecuję! Poznał nawet jakiegoś
kolegę i często się razem bawią.
Moja
kochana rodzinka…
- Marcin! – Narzeczony wpadł do salonu i
usiadł mi na kolanach okrakiem, a to oznaczało dwie możliwości – albo jest napalony albo chce mi coś ważnego powiedzieć.
Pierwsza opcja jakoś była mniej
prawdopodobna, ale to tylko ze względu na siedzących obok nastolatków.
- Co? – spytałem, obejmując go w pasie.
- No… Bo zwiedziłem kolejny raz Europę, jest
piękna i pomyślałem, że moglibyśmy w końcu wziąć ślub, hm?
Udałem
zastanowienie, ale w końcu parsknąłem śmiechem.
- Dlatego przerwałeś mi oglądanie filmu*?
Akurat Alex prawie umarł… co z
tego, że nie żyje… i co z tego, że oglądałem ten film wiele razy? Przecież
wiesz, że z chęcią to zrobię.
Wyszczerzył
się i krótko aczkolwiek mocno mnie pocałował.
- Kocham cię. To gdzie byś chciał?
Dowiadywałem się i najbardziej podobało mi się we Francji i Hiszpanii…
- Hiszpanii i Francji… - powiedzieliśmy nazwy
państw równocześnie.
Parsknąłem
śmiechem i cmoknąłem go w zmarszczony nosek.
- To już chyba mamy uzgodnione. Ja też
szperałem w Internecie, gdzie moglibyśmy i te dwa miejsca najbardziej mi
przypadły do gustu, tylko nie wiem, gdzie wolisz…
Zachichotał
cicho i przekręcił głowę w bok.
- Idealnie do siebie pasujemy.
- Wątpiłeś? – prychnąłem, niby urażony.
Pokręcił
przecząco głową. Przytulił mnie mocno, jak ja to nazywam - na pandę.
Pogłaskałem go po plecach.
- To co, gdzie wolisz?
- Może jedno miejsce na ślub, a drugie miesiąc
miodowy?
- Miesiąc? Tylko zdajesz sobie sprawę z tego,
że ja pracuję, nie?
Wyprostował
się i położył dłoń na moim torsie, patrząc mi w oczy.
- Kochanie… Taka chwila się nie powtórzy… Jak
chcesz to ja pójdę do dyra i jakoś to załatwię… Proszę no.
Westchnąłem
i pokręciłem głową z rozbawieniem.
- Kocham cię, wiesz?
W odpowiedzi
dostałem słodkiego całusa, którego potraktowałem jako tak, ja ciebie też.
- To może ślub we Francji, bardziej
romantycznie, a miesiąc miodowy w gorącej Hiszpanii? – zaproponowałem.
Tylko przez
chwilę się zastanawiał, a zaraz namiętnie pocałował. Zamruczałem i dopiero po
dłuższej chwili odsunąłem go trochę i zerknąłem w prawą stronę.
- Jakiś czas temu wyszli.
Znowu
połączył nasze wargi i języki w miłosnym tańcu… no ale nie mieszkamy sami także…
- Och… - wyrwało się Wiktorii.
Natychmiast
przerwaliśmy. Spojrzałem na czerwoną nastolatkę, zastanawiając się, co
powiedzieć.
- Przepraszam – wyszeptała speszona.
- Luz, tylko właśnie chciałem go zaciągnąć do
sypialni. Nic się nie stało – sarknął narzeczony,
a ja spojrzałem na niego oburzony.
Na
szczęście zaraz puścił do niej oczko, a młoda zaczęła się cicho śmiać.
- To nie przeszkadzam. – Zasalutowała i ruszyła
w stronę kuchni, z której zaraz wyszła ze szklanką soku pomarańczowego.
- Wiesz, że mówiłem poważnie? – wyszeptał mi
do ucha.
Przyciągnąłem
go do krótkiego pocałunku.
- Mhm… Domyślam się. – Zaśmiałem się.
Wstał i ruszył
w stronę sypialni. Tylko raz się odwrócił, aby sprawdzić, czy idę za nim.
Chwilę obserwowałem jego tyłek, ale kiedy na mnie spojrzał natychmiast wstałem
i ruszyłem za ukochanym.
*Kruk:
Zbawienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz