środa, 5 października 2016

Nie przestanę cię kochać (część 2) - Rozdział 30.

Rozdział 30.
Parę dni później…
Rozsiadłem się na kanapie, oglądając film. Zerknąłem na chłopaków siedzących obok, uśmiechając się nieznacznie. Krzysiek tulił się do ramienia Łukasza, a ten głaskał go po plecach. Para zakochanych.
Zauważyłem, że w brunecie ostatnio zaszło parę zmian – częściej widywałem go w spiętych włosach, zaczął nosić pieszczochę, więcej jeść… Dodatkowo odkryłem, iż jak normalnie ludzie po kłótniach oddalają się od siebie, tak oni przeciwnie. Nie zauważyłem, kiedy to się wydarzyło, ale szósty zmysł mi podpowiedział… i fragmenty lustra w koszu. W każdym razie cieszyłem się, widząc jak się kochają; nie żałuję, że zadzwoniłem do Łukasza, kiedy Krzysiek oznajmił mi, że się rozstali. Myślę, iż długo by mu zajęło zanim by się domyślił, o co może chodzić. Wahałem się, ale wystarczyło na nich spojrzeć, żeby rozmyć wątpliwości.
Wiki zawsze dużo czasu spędzała przed komputerem, chyba coś pisała, ale od poznania tego… Makoto, już odrywała się od maszyny tylko, żeby pójść na trening, czy do szkoły, ewentualnie czasami trochę z nami posiedziała.
Kubusiowi na razie podoba się w szkole i mam nadzieję, że jak najdłużej, bo później będzie tak jak z jego siostrą – mogę dzisiaj zostać w domu??? Tylko dzisiaj, obiecuję! Poznał nawet jakiegoś kolegę i często się razem bawią.
Moja kochana rodzinka…

 - Marcin! – Narzeczony wpadł do salonu i usiadł mi na kolanach okrakiem, a to oznaczało dwie możliwości – albo jest  napalony albo chce mi coś ważnego powiedzieć. Pierwsza opcja jakoś była mniej  prawdopodobna, ale to tylko ze względu na siedzących obok nastolatków.
 - Co? – spytałem, obejmując go w pasie.
 - No… Bo zwiedziłem kolejny raz Europę, jest piękna i pomyślałem, że moglibyśmy w końcu wziąć ślub, hm?
Udałem zastanowienie, ale w końcu parsknąłem śmiechem.
 - Dlatego przerwałeś mi oglądanie filmu*? Akurat Alex  prawie umarł… co z tego, że nie żyje… i co z tego, że oglądałem ten film wiele razy? Przecież wiesz, że z chęcią to zrobię.
Wyszczerzył się i krótko aczkolwiek mocno mnie pocałował.
 - Kocham cię. To gdzie byś chciał? Dowiadywałem się i najbardziej podobało mi się we Francji i Hiszpanii…
 - Hiszpanii i Francji… - powiedzieliśmy nazwy państw równocześnie.
Parsknąłem śmiechem i cmoknąłem go w zmarszczony nosek.
 - To już chyba mamy uzgodnione. Ja też szperałem w Internecie, gdzie moglibyśmy i te dwa miejsca najbardziej mi przypadły do gustu, tylko nie wiem, gdzie wolisz…
Zachichotał cicho i przekręcił głowę w bok.
 - Idealnie do siebie pasujemy.
 - Wątpiłeś? – prychnąłem, niby urażony.
Pokręcił przecząco głową. Przytulił mnie mocno, jak ja to nazywam - na pandę. Pogłaskałem go po plecach.
 - To co, gdzie wolisz?
 - Może jedno miejsce na ślub, a drugie miesiąc miodowy?
 - Miesiąc? Tylko zdajesz sobie sprawę z tego, że ja pracuję, nie?
Wyprostował się i położył dłoń na moim torsie, patrząc mi w oczy.
 - Kochanie… Taka chwila się nie powtórzy… Jak chcesz to ja pójdę do dyra i jakoś to załatwię… Proszę no.
Westchnąłem i pokręciłem głową z rozbawieniem.
 - Kocham cię, wiesz?
W odpowiedzi dostałem słodkiego całusa, którego potraktowałem jako tak, ja ciebie też.
 - To może ślub we Francji, bardziej romantycznie, a miesiąc miodowy w gorącej Hiszpanii? – zaproponowałem.
Tylko przez chwilę się zastanawiał, a zaraz namiętnie pocałował. Zamruczałem i dopiero po dłuższej chwili odsunąłem go trochę i zerknąłem w prawą stronę.
 - Jakiś czas temu wyszli.
Znowu połączył nasze wargi i języki w miłosnym tańcu… no ale nie mieszkamy sami także…
 - Och… - wyrwało się Wiktorii.
Natychmiast przerwaliśmy. Spojrzałem na czerwoną nastolatkę, zastanawiając się, co powiedzieć.  
 - Przepraszam – wyszeptała speszona.
 - Luz, tylko właśnie chciałem go zaciągnąć do sypialni. Nic się nie stało – sarknął narzeczony, a ja spojrzałem na niego oburzony.
Na szczęście zaraz puścił do niej oczko, a młoda zaczęła się cicho śmiać.
 - To nie przeszkadzam. – Zasalutowała i ruszyła w stronę kuchni, z której zaraz wyszła ze szklanką soku pomarańczowego.
 - Wiesz, że mówiłem poważnie? – wyszeptał mi do ucha.
Przyciągnąłem go do krótkiego pocałunku.
 - Mhm… Domyślam się. – Zaśmiałem się.
Wstał i ruszył w stronę sypialni. Tylko raz się odwrócił, aby sprawdzić, czy idę za nim. Chwilę obserwowałem jego tyłek, ale kiedy na mnie spojrzał natychmiast wstałem i ruszyłem za ukochanym.

*Kruk: Zbawienie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz