Rozdział 3.
Następnego dnia nie odstępowałem
torby nawet na krok. Może i to dziecinne, ale miałem przeczucie (a raczej
nadzieję), że znowu będzie chciał dać mi ten prezent. Niestety lekcje się
kończyły, natomiast Pan Tulip się nie pojawił.
- Co tak siedzisz sam cały dzień? – Przysiadł
się przyjaciel Miłosz.
- Ktoś ma mi coś dać do torby i nie wiem kto
to. Chcę w taki sposób się dowiedzieć.
- A nie pomyślałeś, że jak ta osoba nie chce
żebyś poznał jej tożsamość to nie przyjdzie? – spytał jakby to była
najoczywistsza rzecz na świecie. I BYŁA!
Popukałem się w czoło.
- Jestem idiotą! Chodź – pociągnąłem go za rękę
za tablicę stojącą, a nie wiszącą na ścianie i wyjrzałem. – Może teraz się
pojawi?
- Ale stary, o co chodzi?
Westchnąłem nie wiedząc co
powiedzieć. On nawet nie wiedział o mojej orientacji, a co dopiero, że mam
tajemniczego wielbiciela.
- Nie ważne.
- Pff… mi nie…
- Cii – przerwałem mu. – Jeszcze nas usłyszy.
Niestety całą przerwę stałem tam i
gapiłem się na torbę, a tu nikt się ją nie zainteresował! Zawiedziony poszedłem
na lekcję.
Może gdybym dał mu możliwość wcześniej? Zresztą nie jest powiedziane, że
odezwie się akurat dzisiaj. Ale kiedyś musi, prawda? Chwila… Co mnie to
obchodzi? ... A jednak obchodzi. Eh…
- Cent, czy ty mnie słuchasz?! – usłyszałem głos
pani od angielskiego. – Ja rozumiem, że na pewno masz ciekawsze zajęcie niż
uczenie się, ale chociaż uważaj to może coś wyniesiesz z tych lekcji.
- Tak się składa, że dostaję głównie piątki i
czwórki – przypomniałem.
- Co ci po ocenach? Jak będziesz chciał
porozmawiać z obcokrajowcem to mu powiesz o tym? A wiesz chociaż jak to zrobić?
– Zastanowiłem się licząc, że jednak tak. – No właśnie.
- Przepraszam – mruknąłem.
Pani serio robiła takie łatwe
sprawdziany, że prawie wszystko umiałem! Gorzej z praktyką…
Przetrwałem te piętnaście minut i…
Dryń!!!
Uff… A teraz do domu!
Jednak mój entuzjazm szybko przygasł
podczas pakowania się.
A Pan Tulip? A liścik? A kwiatek? A co jeśli to faktycznie moja wina?
Zszedłem do szatni i szybko
narzuciłem na siebie kurtkę. Ignorując wszystkich i wszystko wyszedłem ze
szkoły. Skręciłem w prawo udając, że nie słyszę Januarego (Swoją drogą kto mu
dał tak na imię?!). Założyłem słuchawki, puściłem głośno muzykę i olałem
kumpli. Nie byłem w nastroju do rozmów.
Do mieszkania wszedłem nie witając
się z nikim. Usiadłem przy stole i zacząłem jeść grzybową.
- A może by tak dzień dobry lub cześć? –
po chwili milczenia odezwała się matka.
- Nie jestem w nastroju, OK?
- Nie. Co się stało?
- Nic! – Wstałem. – Idę do pokoju!
- Zupa – wskazała na talerz.
Westchnąłem i wziąłem obiad ze sobą.
Położyłem się dziwnie wściekły na łóżku i zacząłem walić głową w poduszkę.
Co się ze mną dzieje?!
Te i podobne pytania krążyły po mojej
głowie nie znajdując wyjaśnienia.
Zapach był zbyt wyraźnie wyczuwalny,
a smak zbyt dobry żebym nie wstał i zjadł do końca.
Nie miałem ochoty na robienie
czegokolwiek więc postanowiłem odrobić lekcje. Włączyłem komputer żeby spisać
zadania z Internetu, a kiedy się ładowało (przydałoby się kupić coś nowego)
poszedłem po torbę zostawioną przy drzwiach wejściowych. Wróciłem zadowolony
zauważając, że już ekran z oceanem w tle czeka na mnie. Rozsunąłem suwak, a
moim oczom ukazało się identyczne pudełeczko jakie dostałem poprzedniego dnia.
Uśmiech rozświetlił moją twarz. Tak jak ostatnio był tam żółty tulipan i
karteczka tym razem malinowa.
Cześć!
Czekałeś? Ja tak.
Cieszę się, że mam odwagę na
chociażby coś takiego.
Wiem o tobie tyle, chciałbym tym
razem powiedzieć ci coś o sobie.
Jestem o rok starszy od ciebie.
Jak na pierwszy raz wystarczy, co? ;)
Chciałbym z tobą porozmawiać tak
normalnie tylko nie wiem jak zacząć.
Może kiedyś :)
Przygotuj się!
Na razie taki kontakt musi mi
wystarczyć.
Tulip.
PS. Dziś trudniej było schować
prezent. Jak będziesz chciał jeszcze coś dostać to ułatw mi sprawę i nie sieć
tyle przy tej torbie jakbyś miał tam ukradzione kilka milionów. :)
Serio tak to wyglądało…? Ale… NAPISAŁ! DAŁ PREZENT! JEJ! Co ja się tak
ekscytuję? Daniel, idź się lecz.
I tak w tamtym momencie należałem do
elity najszczęśliwszych ludzi na świecie i wszechświecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz