Rozdział 2.
Tydzień później…
Ewka faktycznie do końca dnia już
mnie o nic nie pytała, ani w ogóle, tzn. nie wprost. Udało jej się wyciągnąć
m.in. informacje o moim hobby, parę marzeń i fakt iż jestem gejem. Kiedy
dowiedziała się tego ostatniego to była dziwnie szczęśliwa, ale ona cała nie
jest do końca normalna.
Wszedłem do klasy i zająłem swoje
ulubione miejsce – przy wejściu. Blisko do wyjścia i choć teoretycznie na
widoku nauczycieli to rzadziej kontrolowany rząd, gdyż najbardziej rozgadani
siedzą (a przynajmniej w mojej klasie) na końcu, przy oknie.
Otworzyłem torbę i w oczy rzuciło mi
się niebieskie pudełeczko. Zdziwiłem się, ale czując na sobie czujny wzrok baby
od historii (samej wyglądającej jak sprzed kilkudziesięciu wieków) postanowiłem
odkryć tajemnicę niespodzianki na przerwie i rozpakować się.
- Dzień Dobry! Siadajcie – i tak nikt nie
wstał. – Otwórzcie książki na tronie trzydziestej szóstej.
Próbowałem, zamiast na prezencie,
skupić się na lekcji. Na szczęście Kowalska tylko wyglądała na nudną, a w
rzeczywistości całkiem ciekawie opowiadała o danym temacie.
Przetrwałem te czterdzieści minut (Co
oni mają z tym spóźnianiem się pięć minut? Prawie, że po równo odliczonym
czasie przychodzą, a nas się czepiają o chwilkę) i pobiegłem do biblioteki.
To zdecydowanie wspaniałe miejsce. Na
korytarzu głośno, że aż głowa boli, a tam cisza, spokój. Można zająć miejsce w
kącie i nawet bibliotekarka nie zauważy twojej obecności. A jak tak, to za
odrobinę pomocy, np. przy układaniu książek, można też się załapać na cukierki,
których pani Agnieszka ma pełno w szufladzie. Pewnie myślicie, że jest gruba?
Otóż nie. Figury może jej pozazdrościć niejedna uczennica, a ona ma ok.
czterdzieści lat.
- Witaj Danielu! Coś się stało? – odezwała się
kobieta siedząca za biurkiem.
- Nie wiem. Dzisiaj nie mogę pani w żaden
sposób pomóc, a przynajmniej na tej przewie. – Uśmiechnąłem się do niej
przepraszająco.
- Och, nie szkodzi! I tak nic nie ma do
zrobienia.
Kiwnąłem głową i zaszyłem się w swoim
ulubionym kącie. Otworzyłem torbę. Przyjrzałem się ładnemu pudełeczku nie
wiedząc, czy je otworzyć, czy nie, ale w końcu ciekawość wzięła górę. Wyjąłem
je, rozwiązałem granatową wstążeczkę i uchyliłem wieczko. Moim oczom ukazał się
piękny kwiat żółtego tulipana oraz miętowa (no co? Jakbyście tyle czasu spędzali
z kobietami to byście się nauczyli tych dziwnych kolorów) karteczka. Wziąłem
ostrożnie roślinkę do ręki i przyjrzałem się jej. Została ucięta tak, że
łodyżka nie miała więcej jak dwa centymetry. Pogłaskałem jego płatki. Wolną
ręką wyjąłem liścik. Otworzyłem go i zacząłem czytać. Swoją drogą to ta osoba
miała bardzo ładne pismo, w odróżnieniu do mnie. Ja piszę jak kura pazurem i
sam czasami mam problem z odczytaniem swoich notatek.
Cześć!
Nie wiem co napisać, więc może zacznę
od tego, że nie masz się czego bać.
Nie jestem psychopatą.
Podobasz mi się, ale nie wiem jak do
ciebie zagadać.
Nie, nie jestem Ewa. To tylko mój
szpieg.
Chciałem się czegoś o tobie
dowiedzieć.
Jeszcze do ciebie napiszę :)
Tulip*.
Gapiłem się na tą kartkę nie wiedząc
co zrobić. Nawet nie zauważyłem, że wielki uśmiech wkradł się na moją twarz.
- Dziewczyna napisała? – usłyszałem głos pani
Agnieszki.
- Nie. – Podniosłem na nią wzrok. – Chłopak.
- Och, nie wiedziałam.
- Źle mnie pani zrozumiała! Nie mam nikogo w
tym sensie. Może kiedyś… Po prostu płeć… - Odłożyłem kwiat ostrożnie do pudełeczka. – Choć co do orientacji to tak, jestem gejem.
- A chociaż przystojny? – Nie zrozumiałem, o co
jej chodziło, ale wskazała na prezent.
- Nie wiem. – Wzruszyłem ramionami. – Dopiero się
dowiedziałem o jego istnieniu. Proszę – podałem jej kartkę.
Przeczytała wiadomość z uśmiechem na
ustach.
- No, no, no. Gratuluję młody. Tylko skąd
wiesz, że to chłopak? – Oddała mi ją.
- Bo ta Ewka, o której wspominał, dowiedziała
się niedawno o mojej orientacji, swoja drogą już wiem dlaczego była taka
zadowolona, i napisał chciałem, a nie
chciałam.
- Faktycznie. Powodzenia. – Uśmiechnęła się.
- A nie przeszkadza to pani? – serio
spodziewałem się, że nie będzie zbyt przychylna temu.
- Niby czemu?
- Nie ważne – machnąłem ręką.
Liścik również wsunąłem tam gdzie był
i schowałem prezent do torby. Bibliotekarka pożegnała się i poszła do jakiś
gimnazjalistów, żeby wypożyczyć im lekturę.
Kim jesteś? Ciekawe czy napiszesz? Obiecałeś, prawda?
~*~
Na następnej przerwie zaczepiła mnie
Ewa.
- Hej! Co u ciebie?
- Kolejny wywiad dla kolegi?
- Już się odezwał? Myślałam, że nigdy się nie
odważy. I co ci powiedział? – Siłą wciągnęła mnie do zaułku, w którym trzymają
niepotrzebne na dany moment ławki, krzesła itp.
Oparłem się o ścianę udając
obrażonego.
- Mówisz o mnie jakiemuś gościowi i nic mi o
tym nie wspominasz?
- Przepraszam – westchnęła. – No więc? Fajny?
Wywróciłem oczami. Otworzyłem torbę i
wyjąłem z niej małe, niebieskie pudełeczko. Podałem jej je.
- Co to? – obróciła pakunek w ręce.
Od razu wyrwałem prezencik dla mnie i
zerknąłem, czy nie zostało nic uszkodzone.
- Ostrożnie!
Tym razem wyciągnąłem pudełko przed
siebie pozwalając jedynie zajrzeć do środka. Tak też uczyniła. Wielki wyszczerz
zagościł na jej twarzy. Przeczytała liścik, a uśmiech powiększył się do
niesamowitych rozmiarów.
- Jakie romantyczne! – prawie, że pisnęła. –
To od niego?
- Tak.
- Jej! Gratuluję i… ostrzegam. On jest raczej
nieśmiały.
- Nie ma sprawy. Cześć!
Wyszedłem coraz bardziej
zaintrygowany nowym znajomym nieznajomym.
*Tulip (eng.) – tulipan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz