czwartek, 29 października 2015

Tulipan - Rozdział 2.



Rozdział 2.
Tydzień później…
Ewka faktycznie do końca dnia już mnie o nic nie pytała, ani w ogóle, tzn. nie wprost. Udało jej się wyciągnąć m.in. informacje o moim hobby, parę marzeń i fakt iż jestem gejem. Kiedy dowiedziała się tego ostatniego to była dziwnie szczęśliwa, ale ona cała nie jest do końca normalna.
Wszedłem do klasy i zająłem swoje ulubione miejsce – przy wejściu. Blisko do wyjścia i choć teoretycznie na widoku nauczycieli to rzadziej kontrolowany rząd, gdyż najbardziej rozgadani siedzą (a przynajmniej w mojej klasie) na końcu, przy oknie.
Otworzyłem torbę i w oczy rzuciło mi się niebieskie pudełeczko. Zdziwiłem się, ale czując na sobie czujny wzrok baby od historii (samej wyglądającej jak sprzed kilkudziesięciu wieków) postanowiłem odkryć tajemnicę niespodzianki na przerwie i rozpakować się.
 - Dzień Dobry! Siadajcie – i tak nikt nie wstał. – Otwórzcie książki na tronie trzydziestej szóstej.
Próbowałem, zamiast na prezencie, skupić się na lekcji. Na szczęście Kowalska tylko wyglądała na nudną, a w rzeczywistości całkiem ciekawie opowiadała o danym temacie.
Przetrwałem te czterdzieści minut (Co oni mają z tym spóźnianiem się pięć minut? Prawie, że po równo odliczonym czasie przychodzą, a nas się czepiają o chwilkę) i pobiegłem do biblioteki.
To zdecydowanie wspaniałe miejsce. Na korytarzu głośno, że aż głowa boli, a tam cisza, spokój. Można zająć miejsce w kącie i nawet bibliotekarka nie zauważy twojej obecności. A jak tak, to za odrobinę pomocy, np. przy układaniu książek, można też się załapać na cukierki, których pani Agnieszka ma pełno w szufladzie. Pewnie myślicie, że jest gruba? Otóż nie. Figury może jej pozazdrościć niejedna uczennica, a ona ma ok. czterdzieści lat.
 - Witaj Danielu! Coś się stało? – odezwała się kobieta siedząca za biurkiem.  
 - Nie wiem. Dzisiaj nie mogę pani w żaden sposób pomóc, a przynajmniej na tej przewie. – Uśmiechnąłem się do niej przepraszająco.
 - Och, nie szkodzi! I tak nic nie ma do zrobienia.
Kiwnąłem głową i zaszyłem się w swoim ulubionym kącie. Otworzyłem torbę. Przyjrzałem się ładnemu pudełeczku nie wiedząc, czy je otworzyć, czy nie, ale w końcu ciekawość wzięła górę. Wyjąłem je, rozwiązałem granatową wstążeczkę i uchyliłem wieczko. Moim oczom ukazał się piękny kwiat żółtego tulipana oraz miętowa (no co? Jakbyście tyle czasu spędzali z kobietami to byście się nauczyli tych dziwnych kolorów) karteczka. Wziąłem ostrożnie roślinkę do ręki i przyjrzałem się jej. Została ucięta tak, że łodyżka nie miała więcej jak dwa centymetry. Pogłaskałem jego płatki. Wolną ręką wyjąłem liścik. Otworzyłem go i zacząłem czytać. Swoją drogą to ta osoba miała bardzo ładne pismo, w odróżnieniu do mnie. Ja piszę jak kura pazurem i sam czasami mam problem z odczytaniem swoich notatek.

Cześć!
Nie wiem co napisać, więc może zacznę od tego, że nie masz się czego bać.
Nie jestem psychopatą.
Podobasz mi się, ale nie wiem jak do ciebie zagadać.
Nie, nie jestem Ewa. To tylko mój szpieg.
Chciałem się czegoś o tobie dowiedzieć.
Jeszcze do ciebie napiszę :)
Tulip*.

Gapiłem się na tą kartkę nie wiedząc co zrobić. Nawet nie zauważyłem, że wielki uśmiech wkradł się na moją twarz.
 - Dziewczyna napisała? – usłyszałem głos pani Agnieszki.
 - Nie. – Podniosłem na nią wzrok. – Chłopak.
 - Och, nie wiedziałam.
 - Źle mnie pani zrozumiała! Nie mam nikogo w tym sensie. Może kiedyś… Po prostu płeć… - Odłożyłem kwiat ostrożnie do pudełeczka. – Choć co do orientacji to tak, jestem gejem.
 - A chociaż przystojny? – Nie zrozumiałem, o co jej chodziło, ale wskazała na prezent.
 - Nie wiem. – Wzruszyłem ramionami. – Dopiero się dowiedziałem o jego istnieniu. Proszę – podałem jej kartkę.
Przeczytała wiadomość z uśmiechem na ustach.
 - No, no, no. Gratuluję młody. Tylko skąd wiesz, że to chłopak? – Oddała mi ją.
 - Bo ta Ewka, o której wspominał, dowiedziała się niedawno o mojej orientacji, swoja drogą już wiem dlaczego była taka zadowolona, i napisał chciałem, a nie chciałam.
 - Faktycznie. Powodzenia. – Uśmiechnęła się.
 - A nie przeszkadza to pani? – serio spodziewałem się, że nie będzie zbyt przychylna temu.
 - Niby czemu?
 - Nie ważne – machnąłem ręką.
Liścik również wsunąłem tam gdzie był i schowałem prezent do torby. Bibliotekarka pożegnała się i poszła do jakiś gimnazjalistów, żeby wypożyczyć im lekturę.
Kim jesteś? Ciekawe czy napiszesz? Obiecałeś, prawda?

~*~

Na następnej przerwie zaczepiła mnie Ewa.
 - Hej! Co u ciebie?
 - Kolejny wywiad dla kolegi?
 - Już się odezwał? Myślałam, że nigdy się nie odważy. I co ci powiedział? – Siłą wciągnęła mnie do zaułku, w którym trzymają niepotrzebne na dany moment ławki, krzesła itp.
Oparłem się o ścianę udając obrażonego.
 - Mówisz o mnie jakiemuś gościowi i nic mi o tym nie wspominasz?
 - Przepraszam – westchnęła. – No więc? Fajny?
Wywróciłem oczami. Otworzyłem torbę i wyjąłem z niej małe, niebieskie pudełeczko. Podałem jej je.
 - Co to? – obróciła pakunek w ręce.
Od razu wyrwałem prezencik dla mnie i zerknąłem, czy nie zostało nic uszkodzone.
 - Ostrożnie!
Tym razem wyciągnąłem pudełko przed siebie pozwalając jedynie zajrzeć do środka. Tak też uczyniła. Wielki wyszczerz zagościł na jej twarzy. Przeczytała liścik, a uśmiech powiększył się do niesamowitych rozmiarów.
 - Jakie romantyczne! – prawie, że pisnęła. – To od niego?
 - Tak.
 - Jej! Gratuluję i… ostrzegam. On jest raczej nieśmiały.
 - Nie ma sprawy. Cześć!
Wyszedłem coraz bardziej zaintrygowany nowym znajomym nieznajomym.


*Tulip (eng.) – tulipan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz